Paweł Papke nie jest już wiceprezesem PZPS!

Jak informuje Polski Związek Piłki Siatkowej Paweł Papke w trakcie posiedzenia Zarządu PZPS złożył rezygnację z pełnienia funkcji wiceprezesa Związku oraz członka Prezydium Zarządu.

Reprezentacja Polski Kadetów z z pełnym szczęściem

Siatkarze trenera Macieja Zendeła poznali skład grup na tegoroczne Mistrzostwa Europy Kadetów. Polacy w grupie zmierzą się z mocnymi rywalami. Zagrają z reprezentacją Rosji, Włoch oraz Bułgarii.

Liga Mistrzów: Resovia przegrywa we Włoszech

Resovia straciła trzy punkty w starciu z włoską Civitanovą. Włosi pewnie wygrali, nie tracąc seta. Tym samym rzeszowianie zajmują w grupie B Ligi Mistrzów trzecie miejsce.

Liga Mistrzów: PGE Skra wiceliderem tabeli

W rewanżowym meczu 4. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów gracze trenera Philippa Blaina pokonali mistrza Słowenii 3:1. Zwycięstwo w Bełchatowie smakuje wyjątkowo. Gracze tym triumfem przypieczętowali miejsce wicelidera w tabeli Champions League.

niedziela, 23 kwietnia 2017

PlusLiga: Jastrzębski Węgiel z brązowym medalem

Nie byli w tej parze faworytami, ale jednak dali radę - siatkarze Jastrzębskiego Węgla pokonali w Rzeszowie drużynę Asseco Resovii i zdobyli brązowy medal PlusLigi. 


Można było wyczuć już od początku spotkania jak zdenerwowani są siatkarze obu drużyn. Popełniali wszystkie możliwe błędy - od zagrywki posłanej w siatkę, przez błędy bloku, aż po autowe ataki. Po ataku Olivy, Jastrzębie wyszło na prowadzenie 6:3. Chwilę później, kubański przyjmujący ustrzelił serwisem Ivovicia.  Przy stanie 11:7 dla gości, trener Kowal poprosił o przerwę. Nieporozumienia w ekipie gospodarzy cały czas trwały, wyraźnie widać było, że nie radzi sobie Tichacek. W końcu Resovia znalazła odpowiedni rytm i podgoniła wynik. Po bloku na Muzaju, Jastrzębie prowadziło już tylko 15:13. Od tego momentu gra zrobiła się dużo bardziej wyrównana. Ivović i Oliva atakowali z charakterystyczną dla siebie mocą, wymieniając ciosy. Po autowym ataku tego drugiego, rzeszowianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Końcówka tej odsłony to walka punkt za punkt, którą zakończył asem serwisowym Marko Ivović
Pierwsze akcje drugiego seta kończyły się w większości w pierwszym uderzeniu. W gazie cały czas był Ivović. Po bloku Rossarda na Schwarzu, Resovia prowadziła 6:3. Rywale nie pozwolili na powiększenie tej przewagi, ale nie mogli jej także zniwelować. Po zamieszaniu z udziałem Lukasa Kampy, którego błąd dostrzegli sędziowie, na zagrywkę wszedł Strzeżek, który podgonił wynik. Przy stanie 17:13 dla Resovii, trener gości poprosił o czas. Gdy to nic nie dało, po stronie Jastrzębia pojawili się Gil i DeReocco. Rozpędzeni rzeszowianie nie zamierzali zwalniać. Jeaschke ustrzelił zagrywką Olivę, zwiększając przewagę swojego zespołu do siedmiu punktów. Odsłonę numer dwa zakończył Thibault Rossard
W przeciwieństwie do drugiej partii, początek trzeciego seta to kilka przedłużonych akcji, pełnych wybloków i obron. W takiej grze lepiej odnaleźli się jastrzębianie. Po potężnym ataku Muzaja, goście prowadzili siedmioma punktami. Kowal nie ruszał swojej drużyny, skład, który rozpoczynał seta, także go kończył, mimo problemów. Tichacek zdecydowanie więcej grał ze swoimi środkowymi i dzięki temu, gospodarze dogonili rywali do stanu 17:19. Z kolei gra jastrzębian trochę się uprościła. Kampa zaczął polegać na swoich asach - Olivie i Muzaju. Końcówka należała do atakującego Jastrzębia, który nie tylko punktował atakiem, ale także świetnie bronił. 
Tym razem, żadna z drużyn nie mogła wyjść na kilkupunktowe prowadzenia. Gra toczyła się zacięcie, punkt za punkt. Wynik oscylował koło remisu. Dobra seria gospodarzy zaczęła się przy zagrywce Jeaschkiego. Zapowiadało się, że rzeszowianie dzięki temu pograją i odskoczą na kilka punktów, ale wszystko bardzo szybko wyjaśnił Oliva atakiem z lewego skrzydła. Do rzeszowskiej ofensywy włączył się Rossard, dzięki któremu Asseco prowadziło 16:13. Z drugiej strony odpowiedział Schwartz, blokując francuskiego atakującego i na tablicy wyników znów był remis. Wszystko to przy zagrywce Kampy. Dobra seria gości trwała i Jastrzębie utrzymywało dwupunktowe prowadzenie.... zniwelowane przez rzeszowian w ostatniej możliwej chwili. Obronili dwie piłki setowe przy zagrywce Ivovica. Ale kolejną już wykorzystali, dzięki genialnym serwisom Schwartza, który zagwarantował swojej drużynie brązowy medal PlusLigi. 
Tie-break był tylko formalnością. Obie drużyny wyszły na parkiet, wiedząc, że o nic już nie walczą. Po Jastrzębskim widać było luz i swobodę ruchu. Siatkarzom Resovii zachowywali się, jakby ktoś odciął im prąd. Zmiana stron nastąpiła przy dwupunktowej przewadze gości. Tempo tego seta znacznie odbiegało od reszty. Zablokowany atak Rossarda zakończył cały mecz.

Asseco Resovia Rzeszów  Jastrzębski Węgiel
(26:24, 25:17, 21:25, 26:28,  )

Rzeszów: Nowakowski, Jeaschke, Tichacek, Ivović, Rossard, Możdżonek, Karakuła oraz Schoeps, Perrin, Dryja, Schmitt, Lemański
Jastrzębski: Kampa, Oliva, Muzaj, Kossok, Boruch, Schwartz, Popiwczak oraz Sobala, Gil, DeRocco, Bachmatiuk, Ernastowicz, Strzeżek

Anna Bartłomiejczyk

czwartek, 20 kwietnia 2017

Jest szeroki skład siatkarek na Turniej Kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata

Jacek Nawrocki podał szeroki skład siatkarek, który będzie się przygotowywał do wywalczenia kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Turniej odbędzie się na warszawskim Torwarze w terminie 23-28 maja a rywalkami Polek będą Cypr, Czechy, Islandia, Słowacja i Serbia. Awans uzyska zwycięzca turnieju, a zespół z drugiego miejsca zagra w sierpniowym barażu.

foto: pzps

Skład kadry narodowej siatkarek: 

Rozgrywające: Marlena Pleśnierowicz, Ewelina Polak, Ewelina Tobiasz, Joanna Wołosz
Środkowe: Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Ewa Kwiatkowska, Gabriela Polańska, Maja Tokarska
Przyjmujące: Roksana Brzóska, Martyna Grajber, Tamara Kaliszuk, Emilia Mucha, Patrycja Polak, Olivia Różański
Atakujące: Monika Bociek, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek, Berenika Tomsia 
Libero: Aleksandra Krzos, Maria Stenzel, Agata Witkowska

Anna Bartłomiejczyk 

ORLEN Liga: Police, Łódź i... Rzeszów

Takiego sezonu jak ten, chyba nikt się nie spodziewał. Wiadomo było, że Chemik Police najprawdopodobniej obroni mistrzowski tytuł. Ale kto stawiał na siatkarki Budowlanych Łódź i Developresu Rzeszów? Kto spodziewał się tak słabego sezonu Muszyny i udanego debiutu ŁKS-u?



Ten sezon pokazał jedno - Chemik Police jest za mocny na ORLEN Ligę i za słaby na Ligę Mistrzów. Maszyna, która pokonywała kolejne zespoły, stające na drodze do mistrzostwa, nie była w stanie spojrzeć w oczy włoskim zespołom. Chemik prowadził w ligowej tabeli przez większość czasu. Ustąpił tylko raz - srebrnym medalistkom ligi, rewelacyjnie grającym w  tym roku Budowlanym Łódź, prowadzonym przez rodzinny duet trenerski. Na czele zespołu z środkowej części Polski od kilku lat stała Sylwia Pycia, która postanowiła zakończyć karierę po tym sezonie, obok takich gwiazd jak Piotr Gacek i Michał Winiarski. Władze łódzkiego klubu od kilku sezonów konsekwentnie budowali zespół, który będzie w stanie postawić się Chemikowi i rzeczywiście, to się udało. Przypomnijmy, że to właśnie łodzianki przerwały passę 22 zwycięstw mistrza Polski. Budowlanym wyraźnie zabrakło doświadczenia i energii na zakończenie sezonu. Bo szansa na pokonanie, grającego słabiej niż na początku Chemika była i to duża. Dla klubu z Łodzi jest to pierwszy od 28 lat medal. Nie ma więc powodów do niezadowolenia. 
Jednak największym zaskoczeniem jest, stojący na najniższym stopniu podium Developres Rzeszów. Klub, będący w cieniu swojego męskiego odpowiednika, czyli Asseco Resovii Rzeszów, nie zapowiadał walki o medale. Początek sezonu w wykonaniu siatkarek z Podkarpacia nie zapowiadał tak doskonałego końca. W połowie sezonu Rzeszów mógł się pochwalić średnimi wynikami i wielką aferą wokół ławki trenerskiej. Jacek Skorek po przeszczepie nerki został odsunięty od roli pierwszego trenera. Zastąpiono go włoskim szkoleniowcem, który wcześniej prowadził między innymi Atom Trefl Sopot - Lorenzo Micellim
Rozczarowującą końcówkę z kolei zanotował Impel Wrocław, który od kilku lat jest stawiany w roli faworyta rozgrywek. W połowie sezonu wrocławianki grały rewelacyjne, wygrywając prawie wszystkie mecze w trzech setach. Był w stanie ograć zarówno Chemika, jak i Budowlane. 
Ciężko nie wspomnieć o wyjątkowo dobrze radzących sobie beniaminkach. Wracający do ekstraklasy po 23 latach ŁKS zakończył sezon na szóstym miejscu. Poza medalistami, miał przed sobą Impel Wrocław i Tauron Dąbrowę Górniczą, czyli dwie znane marki. Wielką rolę w wywalczeniu tej lokaty miały nie tylko doświadczone Strasz, Sielicka czy Kowalińska, ale także młode zawodniczki, które pokazały się na orlenligowych parkietach z doskonałej strony. Mowa tu między innymi o Agacie Oleksy i Alicji Leszek. Dwa oczka niżej uplasował się drugi z beniaminków - Giacomini Budowlani Toruń. Klub z bogatą tradycją, zaliczający wiele wzlotów, jak i upadków, pokazał się z dobrej strony. Największą ostoją drużyną była doświadczone rozgrywająca, Marta Wójcik
Już od początku sezonu wiadomo było, że poza gronem faworytem będzie Atom Trefl Sopot, który stracił ważnego sponsora strategicznego. Przez brak funduszy nie można było utrzymać kluczowych zawodniczek. Mówiło się nawet o tym, że sopocianek w ogóle nie będzie w ORLEN Lidze. Ten sezon udało się rozegrać w całości, ale wiadomo już, ze w przyszłym roku Atom zostanie zastąpiony przez Proximę Kraków
Takiego sezonu ORLEN Ligi jeszcze chyba nie było. I choć mistrz pozostał ten sam, walczące o medale drużyny zmieniły się. Tabela wywróciła się do góry nogami. Liga straciła zespół z wynikami, dostałą kilka aspirujących do "pudła" drużyn. Teraz pozostaje nam czekać na ruchy transferowe, zarówno gigantów, jak i tych maluczkich. 

Anna Bartłomiejczyk 

piątek, 14 kwietnia 2017

OrlenLiga: Pierwsza część finału dla Polic

Zawodniczki Budowlanych Łódź nie miały szans w pierwszym finałowym spotkaniu z aktualnymi mistrzyniami Polski. Chemik Police rozbił gospodynie w trzech setach, nie pozwalając im wyjść poza barierę 20 punktów. 


Łodzianki zaczęły od serii błędów. Gdy miały piłkę po swojej stronie nie skończyły ataków lub traciły punkty przez niedokładności. Siatkarki Chemika zamurowały siatkę. Po drugim bloku na Grobelnej prowadziły już 6:1. Pewnie wykorzystywały kontry, uruchamiając obie środkowe. Na razie ataki kończyła tylko łódzka atakująca. Sześciopunktowa przewaga mistrzyń Polski utrzymywała się przez dużą część seta. Różnica w ataku była kolosalna - Budowlane całkiem nieźle radziły sobie w przyjęciu, ale nie potrafiły dobrze rozegrać piłki. Policzanki pewnie wygrały 25:14.
Druga partia rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza. Budowlane ponownie potrafiły skończyć ataków. Kaję Grobelną zmieniła Julia Twardowska. Przy wyniku 0:5, trener Krzyształowicz poprosił o czas. Niewiele to jednak dało. Po nieudanym przyjęciu, Chemik prowadził 8:0. Wysoką skutecznością popisywała się Jagieło. Po błędzie Gabrieli Polańskiej, Chemik prowadził 18:12. Gospodynie stopniowo doganiały rywalki, ale różnica punktowa była zbyt duża. 
Tym razem Budowlane nie dały uciec rywalkom na tak wiele punktów jak w poprzednich odsłonach, lecz nadal Chemik dominował na boisku. Twardowska tym razem zmieniła Grajber. Nie była to jednak dobra zmiana dla łódzkiej defensywy. Coraz gorzej wyglądało przyjęcie gospodyń. Z kolei ofensywa Chemika była nie do zatrzymania - genialnie prezentowały się Zaroślińska i Velijković. Ostatnią piłkę skończyła Aleksandra Jagieło.

MVP: Katarzyna Zaroślińska

Budowlani Łódź 0:3 Chemik Police
(14:25, 18:25, 17:25)

Łódź: Pycia, Grobelna, Polańska, Beier, Vincourova, Grajber, Maj-Erwardt oraz Pelc, Dreczka, Tobiasz, Twardowska, Strózik
Police: Werblińska, Bednarek-Kasza, Velijković, Wołosz, Jagieło, Zaroślińska, Zenik oraz Smarzek, Montano, Gajgał-Anioł, Bełcik, Blagojević, Krzos

Anna Bartłomiejczyk

Wojtaszek opuszcza Asseco Resovię Rzeszów

Już od jakiegoś czasu mówiło się, że rzeszowską ekipę czeka wietrzenie szatni. Po Piotrze Nowakowskim i Gavinie Schmicie przyszła pora na Damiana Wojtaszka, który także opuszcza Resovię. 


Dla Damiana Wojtaszka sezon już się zakończył. W półfinałowym meczu ze Skrą Bełchatów doznał kontuzji kolana i nie pomoże swoim kolegom w walce o brąz. O tym, że opuszcza Resovię, zawodnik poinformował na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych:

 - Ze smutkiem muszę poinformować, iż była to ostatnia moja akcja w tym sezonie oraz w barwach Asseco Resovii Rzeszów ! Po badaniach lekarskich okazało się , że z kolanem nie jest aż tak źle, lecz przerwa niestety potrzebna. Chciałbym podziękować wszystkim kibicom [Asseco Resovii Rzeszów ] za super dwa sezony. Walka o brąz jeszcze się nie skończyła więc liczymy na Wasze wsparcie i doping.

Wojtaszek do Rzeszowa przeniósł się z Jastrzębskiego Węgla. Spędził w drużynie z Podkarpacia dwa sezony i zdobył z nią srebro PlusLigi. 

Anna Bartłomiejczyk

środa, 12 kwietnia 2017

MKS Będzin pokonuje Espadon i zajmuje 11 miejsce

MKS Będzin pokonał w rewanżu Espadon Szczecin 3:0. Tym samym to Zaglebiacy zakończyli sezon na 11 miejscu w tabeli tegorocznych rozgrywek PlusLigi.

Fot. Kamila Łata
Początek spotkania gospodarze rozpoczęli od błędów w przyjęciu i Espadon prowadził 2:0. Będzinowi jednak zależało na szybkim odrobieniu strat i doprowadzili do remisu. Goście znów wzmocnili zagrywkę i wyszli na prowadzenie 8:6, więc trener DeRocco zdecydował się wziąć czas i przerwać dobrą passę przeciwników. Po przerwie gra jego zawodników niestety nie uległa poprawie i szczecinianie powiększyli przewagę do czterech punktów. MKS od początku spotkania nie potrafił poradzić sobie z trudną zagrywką gości, jednak udawało mu się nie tracić dystansu do rywala poprzez skuteczne bloki Ratajczaka i Rejno na siatce. Dobrą zagrywką wyróżniał się Yordanov i będzinianie szybko doprowadzili do stanu 17:17, co zmusiło trenera Gogola do skorzystania z czasu dla swojego zespołu. W końcówce to przeciwnicy odskoczyli na dwa oczka, jednak gospodarze do końca walczyli o korzystny dla siebie rezultat w tej partii. Udało się to po serii skutecznych i utrudniających przyjęcie zagrywkach Ratajczaka i Zagłębiacy wygrali pierwsza partię wynikiem 25:23.

Drugiego seta lepiej rozpoczęli gospodarze, jednak dzięki dobrej zagrywce Ruciaka rywale szybko odrobili stratę. Błędy na przyjęciu popełniał Marcin Wika, co pozwoliło będzinianom osiągnąć przewagę 6:4. Po sprzeczce na siatce gospodarze stracili przewagę, a Espadon wykorzystał chwilowo słabszą dyspozycję przeciwników. Zawodnicy z Będzina szybko podnieśli się po błędach i poprawili swoją grę, po efektownych blokach wyszli na prowadzenie 12:9. W dalszej części seta prowadzenie gości nieco zmalało, jednak wciąż szczecinianom nie udawało się dogonić dzisiejszych rywali. Po zagrywce Zajdera i atakach Ruciaka Espadon wyszedł na prowadzenie 21:20. MKS nie chciał jednak skończyć seta bez walki i starał się odrobić dzieląca go różnice punktową. Końcówka seta okazała się zdecydowanie lepsza dla gości, jako pierwsi mieli piłkę setową, której ostatecznie nie wykorzystali. Będzin skorzystał z szansy i po dobrym bloku Walinskiego i Rejno zwyciężył 26:24. Dwa wygrane sety oznaczały, że to MKS wygrał rywalizację o 11 miejsce w lidze, ale będzinianie myśleli o wygraniu całego spotkania, by przypieczętować sukces.

Trzeciego seta obie ekipy rozpoczęły wyrównanie (3:3), dopiero po kilku następnych akcjach i serwisach Jakuba Peszko Będzin uzyskał prowadzenie 7:4. Po skutecznych atakach Robertsa gospodarze umocnili się na prowadzeniu i zwiększali wypracowaną przewagę. W środkowej części seta wynik wynosił już 16:10 i będzinianie coraz pewniej dążyli do zwycięstwa w tej partii. Efektowne bloki na swoim koncie zapisywał Dawid Woch, a Jakub Peszko utrudniał przyjęcie swoją trudną zagrywką. Nie było żadnej pozycji na boisku, na której będzinianie radzili sobie gorzej, a końcówka seta okazała się być całkowicie zdominowana przez MKS. Nikt na początku tej partii nie spodziewał się, że w końcówce wynik wynosić może aż 24:13 dla Będzina. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 25:15, a MVP został Dawid Woch. Zwycięstwem 3:0 podopieczni Stelio DeRocco przypieczętowali zdobycie 11 miejsca w tabeli.

MKS Będzin - Espadon Szczecin 3:0
(25:23, 26:24, 25:15)

MKS: Waliński, Woch, Roberts, Kozub, Ratajczak, Żłobecki, Kowalski, Seif, Przybyła, Stysiał, Wojtaszkiewicz, Piotrowski, Potera, Peszko, Russell, Rejno, Yordanov, Araujo.

Espadon: Gałązka, Kluth, Depowski, Wołosz, Perłowski, Zajder, Milushev, Murek, Ruciak, Sladecek, Wika, Kowalonek, Cedzyński, Kozłowski, Mihułka.

Kamila Łata

piątek, 7 kwietnia 2017

MKS Dąbrowa Górnicza kończy sezon na 5 miejscu w tabeli

Tauron MKS Dąbrowa Górnicza pokonał w rewanżu ŁKS Commercecon Łódź. 3:0 Tym samym to dąbrowianki zajęły 5 miejsce w tabeli OrlenLigi. Dzisiejszy mecz był także ostatnim w wykonaniu Eleonory Dziękiewicz, która ogłosiła zakończenie siatkarskiej kariery. 


Fot. Kamila Łata
Pierwszego seta lepiej rozpoczęły dąbrowianki, które rozpoczęły od prowadzenia 2:1, jednak juz od początku przytrafiały im się proste błędy w przyjęciu. Straty dobrymi atakami niwelowała Helena Horka i Daria Paszek. Skutecznie na siatce blokowała Lena Dziękiewicz i to trener łodzianek przy prowadzeniu przeciwniczek 6:3 poprosił o pierwszą przerwę. Po czasie ŁKS odrobił kilka punktów przewagi, jednak to gospodynie popisywały się skuteczniejszymi akcjami i to one ciągle były na prowadzeniu (10:7). Po dobrej zagrywce Leny Dziękiewicz przewaga wzrosła do czterech punktów. MKS kontrolował dalszą część seta i nie pozwalał przeciwniczkom odrobić chociaż kilku oczek straty. Dabrowianki często podbijały piłki i przeciwniczki w tym okresie gry zdobywały punkty jedynie po błędach gospodyń. Wynik wynosił już 23:14 i Tauron pewnie dążył do zwycięstwa w pierwsze partii. Seta skutecznym atakiem zakończyła Daria Paszek (25:16).

Drugą partię lepiej rozpoczęły łodzianki i to one już po pierwszych piłkach wypracowały sobie przewagę 3:1. Na zagrywce dobrze radziła sobie Muhlsteinova, a ważne piłki broniła Krystyna Strasz, była libero MKS-u. Tauron szybko odrobił straty i osiągnął wynik 12:9. Na siatce dobrze radziła sobie Sikorska i Ciesiulewicz, jednak dłuższe akcje częściej wygrywały zawodniczki z Łodzi. Po prostych błędach popełnionych przez dąbrowianki ich przewaga zmalała tylko do jednego punktu (17:16). Po dobrych zagrywkach i skutecznym bloku Sikorskiej gospodynie odrobiły swoją przewagę (23:17). Drugą partię po błędzie łodzianek gospodynie zwyciężyły wynikiem 25:18. 

Początek trzeciej partii okazał się skuteczniejszy w wykonaniu zawodniczek Tauronu, które po atakach Heleny Horki osiągnęły wynik 3:0. Po dobrych i punktowych akcjach Sikorskiej dąbrowianki starały się utrzymać swoją przewagę i nie popełniać prostych błędów. Przyjezdne w tym okresie seta grały coraz lepiej i doprowadziły do wyrównania, a w późniejszej części seta prowadziły już 14:12. Gospodynie szybko odrobiły straty, grały coraz lepiej i pokazały, że gorsza dyspozycja była tylko chwilowa. W końcówce seta MKS wrócił do dobrej gry z poprzednich partii, przejął inicjatywę i ostatecznie wygrał seta wynikiem 25:21, cały mecz 3:0 i mógł cieszyć się z zajęcia 5 miejsca w tym sezonie. MVP spotkania została Eleonora Dziękiewicz.

Tauron MKS Dąbrowa Górnicza - ŁKS Commercecon Łódź 3:0
(25:16, 25:18, 25:21)

MKS: Horka, Cabrera, Dziękiewicz, Miros, Paszek, Ciesiulewicz, Lemańczyk, Weiss, Ganszczyk, Kaliszuk, Sobolska, Drabek, Castiglione, Sikorska.

ŁKS: Szyjka, Kwiatkowska, Leszek, Osadchuk, Rafałko, Bryda, Oleksy, Sielicka, Tomczyk, Muhlsteinova, Kowalińska, Strasz, Markarashvili, Wołoszyn, Ulumbelashvili, Susić, Pawłowska

Kamila Łata

czwartek, 6 kwietnia 2017

Schops zostaje w Rzeszowie!

Niemiecki atakujący, Jochen Schops przedłużył umowę z Asseco Resovią Rzeszów o kolejne dwa lata. Siatkarz w tym sezonie objął funkcję kapitana.


Jochen Schops gra w Rzeszowie od sezonu 2012/2013. Mimo wielu problemów zdrowotnych, nie można powiedzieć, że Niemiec nie wniósł wiele do zespołu. Zdobył w Polsce trzy medale mistrzostw Polski (złoty i dwa srebrne) oraz srebro Ligi Mistrzów. W przyszłym roku będzie na swojej pozycji rywalizował z Jakubem Jaroszem. Wciąż nie wiadomo czy w klubie z Podkarpacia dalej będzie występował Gavin Schmitt. 

Anna Bartłomiejczyk 

Żegnamy Piotra Gacka i Eleonorę Dziękiewicz

Dziś zakończenie kariery ogłosiły dwa wielkie nazwiska polskiej siatkówki - Eleonora Dziękiewicz i Piotr Gacek. Dla środkowej MKS-u Dąbrowy Górniczej mecz z ŁKS-em Łódź będzie ostatnim w tym sezonie. Z kolei Gacek po raz ostatni zaprezentuje się w meczu z Czarnymi Radom. 


Dziękiewicz zaczynała karierę w Gedanii Gdańsk. Na koncie ma medale mistrzostw Polski wszystkich odcieni oraz kilka Pucharów Polski. Stanowiła trzon reprezentacji Polski. W 2013 roku przeniosła się do Dąbrowy Górniczej i była czołową postacią klubu. 
Piotr Gacek może się pochwalić równie udaną karierą. Występował na ligowych parkietach 15 lat. Wywalczył dwa złote, trzy srebrne i trzy brązowe medale mistrzostw kraju, pięć Pucharów Polski, grał także w finałach Klubowych Mistrzostw Świata, Ligi Mistrzów i Pucharu CEV. Od 2005 roku regularnie reprezentował Polskę, zdobywając m.in. wicemistrzostwo świata i mistrzostwo Europy.

środa, 5 kwietnia 2017

Pierwsze starcie z Espadonem na korzyść MKS-u

Wtorkowa wygrana 3:1 nad Espadonem Szczecin przybliżyła będziński MKS do zajęcia jedenastego miejsca na koniec sezonu. Drużynę do wyjazdowego zwycięstwa poprowadził Marcin Waliński, uznany najlepszym zawodnikiem tego meczu.

Fot. Kamila Łata
Pierwszy set należał do MKS-u, choć w połowie nic na to nie wskazywało. Espadon wygrywał 14:10, potem 16:12, lecz przy remisie 19:19 o czteropunktowej przewadze beniaminka już nikt nie pamiętał. W końcówce siatkarze ze Szczecina zdołali odskoczyć jeszcze raz (22:20), jednak dalej punktowali tylko będzinianie. Ogromna w tym zasługa Rafaela Araujo, który w końcówce popisał się dwoma asami, serwisowymi, a w ostatniej akcji skutecznym atakiem sfinalizował kontrę (25:22).  

Druga partia przebiegała pod dyktando gości, których przewaga rosła i malała kilkakrotnie. W końcowych fragmentach gry prowadzenie MKS-u był już jednak niezagrożone. Sygnał do ataku dał Artur Ratajczak, popisując się udanym atakiem z krótkiej oraz punktową zagrywką (20:17). Chwilę później dominacja przyjezdnych wzrosła (23:18), a na finiszu różnica dzieląca obydwa zespoły wyniosła cztery „oczka” (25:21).

Trzecia odsłona była jedną z najdłuższych w tym sezonie (trwała aż 41 minut), gdyż o wygranej zadecydowała dopiero… trzynasta (!) piłka meczowa (37:35 dla Espadonu). Wcześniej nic nie zapowiadało tak emocjonującej końcówki, gdyż będzinianie prowadzili już 14:10, ale oddali inicjatywę graczom Espadonu. Ci poczuli się pewniej, lecz przy prowadzeniu 23:18 popełnili sporo błędów, często nadziewając się na blok MKS-u. Niewykorzystane szanse sprawiły, iż losy zwycięstwa ważyły się w grze na przewagi.

Czwarty set również był bardzo zacięty, żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa punkty, a o końcowym triumfie przesądziły dwie ostatnie akcje. Przy stanie 23:23 Maciej Zajder popsuł zagrywkę, a po chwili Marcin Waliński udanym atakiem zwieńczył kontrę i to będzinianie unieśli ręce w geście radości.

W ten sposób nasi zawodnicy zrewanżowali się rywalom za niedzielną porażkę (2:3) i objęli prowadzenie w rywalizacji play-off. Do zajęcia jedenastej lokaty na koniec rozgrywek Zagłębiacy potrzebują dwóch wygranych setów w środowym rewanżu (12.04, godz. 19.00).

Espadon Szczecin – MKS Będzin 1:3 
(22:25, 21:25, 37:35, 23:25)

Espadon: Gałązka (2 pkt), Kluth (27), Perłowski (12), Ruciak (13), Sladecek, Wika (9) i Murek (libero) oraz Kozłowski (1), Zajder (5), Mihułka (libero)

MKS: Waliński (22 pkt), Roberts, Ratajczak (6), Seif (2), Rejno (15), Araujo (20) i Potera (libero) oraz Peszko (9), Russell (4), Kozub

Źródło: mksbedzin.pl

Kamila Łata