W środę początek turnieju Warmia mazury World Tour Olsztyn

Już jutro rozpoczyna się Warmia Mazury World Tour Olsztyn 2017, podczas którego gościć będziemy nad jeziorem Ukiel światową czołówkę siatkarzy plażowych. W środę odbędą się kwalifikacje, a rywalizacja w turnieju głównym startuje od czwartku.

WGP: Polki zagrały przed własną publicznością

Po pierwszym turnieju z serii World Grand Prix w Argentynie i trzech zwycięstwach, Biało-Czerwone wróciły do Polski. Przed własną publicznością zgromadzoną na hali w Ostrowcu Świętokrzyskim Polki zmierzyły się z reprezentantkami Peru, Argentyny oraz Korei Południowej.

Liga Światowa: Francja ze złotem, na podium również Kanada

W sobotni wieczór na stadionie piłkarskim w Kurytybie został rozegrany finał oraz mecz o brązowy medal Ligi Światowej 2017. O złoto gospodarze, którzy w półfinale pokonali Amerykanów zmierzyli się z reprezentacją Francji, która odniosła zwycięstwo nad Kanadyjczykami. Dla Canarinhos był to już szesnasty w historii finał Ligi Światowej, natomiast Francuzi dopiero trzeci raz grali o złoto.

Dołącz do redakcji Volleyballworld-pl!

Redakcja Volleyballworld-pl poszukuje redaktorów oraz fotografów z całej polski.

wtorek, 18 lipca 2017

W środę początek turnieju Warmia Mazury World Tour Olsztyn

Już jutro rozpoczyna się Warmia Mazury World Tour Olsztyn 2017, podczas którego gościć będziemy nad jeziorem Ukiel światową czołówkę siatkarzy plażowych. W środę odbędą się kwalifikacje, a rywalizacja w turnieju głównym startuje od czwartku.

Źródło: pzps.pl

Rafał Pośpiech
, dyrektor turnieju podkreśla, że podczas pięciu dni (19-23.07) wystąpi ponad sto duetów z 41 krajów, a 9 z nich stanowią polscy zawodnicy i zawodniczki, na których dobre występy liczą wszyscy sympatycy piłki plażowej.

Kinga Kołosińska i Jagoda Gruszczyńska to jedna z par, które wystąpią na boiskach w olsztyńskim World Tourze. Polki od początku sezonu zgrywają się na boisku, a jak przyznaje blokująca w tym zestawieniu Kinga Kołosińska wszystko jest na dobrej drodze i wygląda coraz bardziej optymistycznie. - Na pewno z turnieju na turniej rozumiemy się coraz lepiej, jednak potrzebujemy czasu żeby się zgrać na boisku. Trenujemy ze sobą pół roku i jest wiele rzeczy, które trzeba dograć, żeby nasza gra wyglądała tak, jak byśmy chciały. Widzimy progres z tygodnia na tydzień i mam nadzieję, że zaowocuje to na boisku – mówi reprezentantka Polski.
Przed własną publicznością gra się łatwiej - bo jest się u siebie, czy może trudniej - bo presja jest większa? - Ja zawsze bardzo dobrze czuje się, grając w Polsce i czekam na to żeby wystąpić u siebie. Nie mam większej presji z tego powodu. Doping i wsparcie działa tylko i wyłącznie pozytywnie  - zapewnia blokująca polskiego duetu. - W Olsztynie nie mamy określonego miejsca, które chcemy zająć. Jak w każdym turnieju chcemy zagrać jak najlepiej i jeśli zagramy dobrze, wówczas wyniki przyjdą same. Proszę tylko trzymać kciuki – apeluje Kinga Kołosińska.
W drodze do Olsztyna są także Piotr Kantor i Bartosz Łosiak - duet, który w ubiegły weekend zdobył brązowy medal na turnieju World Series w Long Beach.

Rozgrywki w Olsztynie będą ostatnim sprawdzianem dla zawodników przed startującymi pod koniec miesiąca (28.07-6.08) Mistrzostwami Świata, możemy mieć więc pewność, że siatkarze będą chcieli zaprezentować się jak najlepiej i poziom turnieju będzie niezwykle wysoki.

Źródło: pzps.pl

Kamila Łata

poniedziałek, 17 lipca 2017

WGP: Polki zagrały przed własną publicznością

Po pierwszym turnieju z serii World Grand Prix w Argentynie i trzech zwycięstwach, Biało-Czerwone wróciły do Polski. Przed własną publicznością zgromadzoną na hali w Ostrowcu Świętokrzyskim Polki zmierzyły się z reprezentantkami Peru, Argentyny oraz Korei Południowej. 


Polki turniej w Ostrowcu Świętokrzyskim zainaugurowały meczem z Peruwiankami. Spotkanie nie rozpoczęło się dobrze dla Biało-Czerwonych, które nie mogły skończyć ataku. Po porażce w pierwszym secie (22:25), podopieczne trenera Jacka Nawrockiego świetnie otworzyły drugą partię (8:3). Gospodynie wysoką przewagę utrzymały do samego końca, wygrywając drugą odsłonę meczu do 17. 

Kolejne dwa sety to gra bardzo wyrównana i nerwowa z obu stron, ale także pełne emocji końcówki. Peruwianki skutecznie kończyły swoje ataki i wykorzystywały kontry. Natomiast po stronie Biało-Czerwonych z bardzo dobrej strony pokazały się Monika Bociek i Patrycja Polak, które pojawiały się w połowie setów i brały ciężar gry na swoje barki. Ostatecznie to Polki wygrały trzecią i czwartą odsłonę meczu, dwukrotnie do 25. 

Polska - Peru 3:1 (22:25, 25:17, 27:25, 27:25)

Polska: Kąkolewska, Tomsia, Efimienko, Wołosz, Grajber, Smarzek, Witkowska (L) oraz Polak, Bociek, Pleśnierowicz, Jasek;

Peru: Uribe, Munoz, Frias, Yllecas, Leyva, Cotito, Patino (L) oraz Almeida, Mabel Olemar, Machado, Uceda, Gomez.

Kolejnym rywalem Biało-Czerwonych była reprezentacja Argentyny, z którą Polki pewnie wygrały tydzień wcześniej. Początek meczu wskazywał na podobnie łatwe zwycięstwo. Podopieczne trenera Nawrockiego pewnie rozpoczęły pierwszą partię, skutecznie atakując ze wszystkich stref i broniąc ataki przyjezdnych. Z każdą kolejną akcją gospodynie powiększały swoją przewagę i ostatecznie nie pozwoliły rywalkom na przekroczenie granicy 10 punktów. 

Drugą partię niespodziewanie dobrze rozpoczęły Argentynki, które na początku seta zbudowały sobie kilkupunktową przewagę. Polki praktycznie przez całego seta goniły rywalki, jednak udało im się doprowadzić do wyrównania dopiero w samej końcówce, którą wygrały na przewagi 26:24. 

Trzeci set również dobrze rozpoczęła przyjezdna drużyna, jednak tym razem Biało-Czerwone szybciej doprowadziły do remisu, a następnie wyszły na prowadzenie. Już na drugiej przerwie technicznej Polki prowadziły 16:10 i tej przewagi nie dały sobie wydrzeć. Podopieczne Jacka Nawrockiego wygrały trzeciego seta 25:15 i cały mecz 3:0, tym samym odnosząc piąte z rzędu zwycięstwo. 

Polska – Argentyna 3:0 (25:10, 26:24, 25:15)

Polska: Kąkolewska, Tomsia, Efimienko, Wołosz, Grajber, Smarzek, Witkowska (L) oraz Polak, Bociek, Pleśnierowicz, Brzóska

Argentyna: Acosta, Fresco, Aispurua, Piccolo, Lazcano, Vidal, Rizzo (L) oraz Sagardia, Sosa, Fortuna, Hiruela

Na zakończenie turnieju w Ostrowcu Świętokrzyskim Polki podjęły reprezentację Korei Południowej. Już pierwsza partia meczu przyniosła wiele emocji. Obie drużyny grały "punkt za punkt", jednak w samej końcówce lepsze były gospodynie meczu, które popisały się między innymi dwoma punktowymi zagrywkami (26:24).

Początek drugiego seta to koncertowa gra Biało-Czerwonych, które szybko osiągnęły wysokie prowadzenie (19:11). Jednak w grze gospodyń przytrafił się przestój w grze i niemoc, natomiast "wiatru w żagle" nabrały Koreanki, które wyrównały stan seta, a następnie meczu. W trzecim secie reprezentacja Korei Południowej kontynuowała swoją bardzo dobrą grę z końcówki poprzedniej partii. Trener Nawrocki wprowadził na boisko Patrycję Polak, Biało-Czerwone goniły rywalki, jednak to nie wystarczyło do zwycięstwa. 

Czwartą partię również dobrze rozpoczęły Koreanki, jednak Polki nie odpuszczały. W samej końcówce seta emocje sięgały zenitu, bowiem Biało-Czerwone doprowadziły do remisu i gry na przewagi. Ostatecznie to jednak Koreanki wygrały seta do 24 i cały mecz 3:1. Tym samym podopieczne trenera Nawrockiego przegrały pierwszy mecz w tegorocznej edycji World Grand Prix.

Polska - Korea Poludniowa 1:3 (26:24, 23:25, 19:25, 24:26)

Polska: Kąkolewska, Tomsia, Efimienko, Wołosz, Grajber, Smarzek, Witkowska (L) oraz Polak, Bociek, Jasek;

Korea Południowa: Hye Seon Yeum, Heejin Kim, Yeon Koung Kim, Suji Kim, Jeongah Park, Hyo Jin Yang, Haeran Kim (L) oraz Yeongyeon Kim, Sooji Han, Miyoun Kim, Minkyoung Hwang.

Joanna Zuchmańska

Dołącz do redakcji Volleyballworld-pl!

Redakcja Volleyballworld-pl poszukuje redaktorów oraz fotografów z całej polski.





Poszukujemy osób obowiązkowych, odpowiedzialnych i rzetelnych z 'lekkim piórem'. Interesujących się oraz znających zagadnienia z piłki siatkowej. Mile widziana znajomość języków obcych (t.j angielski, niemiecki, francuski, włoski, oraz inne). Dodatkowym atutem będzie miejsce zamieszkania w miastach, gdzie rozgrywane są mecze PlusLigi, Orlen Ligi oraz Młodej Ligi.  

Oferujemy pracę w sympatycznym, młodym i już doświadczonym zespole, kochającym siatkówkę. To świetna możliwość zebrania cennego doświadczenia w branży dziennikarskiej, rozwijania swoich umiejętności (ćwiczenie pisania artykułów, krótkich newsów, felietonów oraz prowadzenie wywiadów). Ponadto zapewniamy akredytacje na największe imprezy sportowe t.j Liga Światowa, Liga Europejska czy też Mistrzostwa Świata.

Jeśli nie boisz się wyzwań - napisz do nas!

Wszystkich chętnych zapraszamy do przesłania zgłoszenia zawierającego: imię, nazwisko, datę urodzenia, miejscowość oraz przykładowy tekst o tematyce siatkarskiej (relacja, zapowiedź, news, felieton) lub kilka zdjęć próbnych (w przypadku ubiegania się o stanowisko fotografa) na adres wspolpraca.vbw@gmail.com

Odpowiadamy także na pytanie pozostawione na fanpage'u  www.facebook.com/VolleyballWorld01
 
Osoby chętne na objęcie funkcji nie wymagającej akredytacji (graficy, redaktorzy zajmujący się newsami etc.) mogą mieć mniej niż 18 lat, ale niemniej niż 15.

niedziela, 9 lipca 2017

Liga Światowa: Francja ze złotem, na podium również Kanada!

W sobotni wieczór na stadionie piłkarskim w Kurytybie został rozegrany finał oraz mecz o brązowy medal Ligi Światowej 2017. O złoto gospodarze, którzy w półfinale pokonali Amerykanów zmierzyli się z reprezentacją Francji, która odniosła zwycięstwo nad Kanadyjczykami. Dla Canarinhos był to już szesnasty w historii finał Ligi Światowej, natomiast Francuzi dopiero trzeci raz grali o złoto. 


W meczu o brązowy medal Ligi Światowej spotkały się reprezentacje USA i Kanady. Zdecydowanym faworytem tej rywalizacji byli Amerykanie, którzy choć bez kilku podstawowych zawodników w składzie pokazali, że cały czas są silnym zespołem, który ambitnie walczy do samego końca. Natomiast dla Kanadyjczyków sam awans do turnieju finałowego Ligi Światowej oraz możliwość gry o medale były już historycznym sukcesem. Jednak podopieczni Stephane`a Antigi się tym nie zadowolili.

Początek meczu był dość wyrównany (9:8), ale ze wskazaniem na Amerykanów, którzy dopiero po drugiej przerwie technicznej (16:14) zaczęli znacznie budować swoją przewagę. Punktowe bloki oraz skuteczne kontry przeciwnika sprawiły, że Kanadyjczycy nie byli w stanie odrobić przewagi i przegrali pierwszego seta do 18. 

Kolejne trzy partie przebiegały według podobnego schematu. Około pierwszej przerwy technicznej wynik oscylował w granicach remisu. Im dłużej trwał set, tym gra reprezentacji Kanady nakręcała się coraz bardziej, a Amerykanie popełniali coraz więcej błędów. Świetne obrony zespołu Stephane`a Antigi oraz dobre rozgrywanie akcji przez Tylera Sandersa sprawiły, że reprezentacja Kanady wywalczyła swój pierwszy w historii medal Ligi Światowej.

Najwięcej punktów po stronie Kanadyjczyków zdobyli John Gordon Perrin (13), Sharone Vernon-Evans (12) oraz Graham Vigrass (12), natomiast wśród Amerykanów najlepszymi punktującymi zostali Taylor Sander oraz David Smith, którzy zdobyli po 14 "oczek". 

USA - Kanada 1:3 (25:18, 20:25, 22:25, 21:25)

USA: Sander, Smith, Jaeschke, Patch, McDonnell, Christenson, Shoji E. (L) oraz Shoji K., Muagututia, Jendryk Ii, Clark, Defalco;

Kanada: Perrin, Vernon-Evans, Maar, Vigrass, Jansen Vandoorn, Sanders, Bann (L) oraz Barnes, Van Berkel, DeRocco, Szwarc.


O godzinie 23:00 lokalnego czasu, na piłkarskim stadionie w Kurytybie został rozegrany finał Ligi Światowej, w którym aktualni Mistrzowie Olimpijscy i gospodarze turnieju Brazylijczycy podejmowali aktualnych Mistrzów Europy - Francuzów. 

Pierwszy set od samego początku był bardzo wyrównany i pełen znakomitych wymian. Na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili dwoma punktami i już nie dali się dogonić rywalowi. Świetna obrona brazylijskiego libero oraz skuteczny na środku siatki Mauricio Souza zapewnili zwycięstwo Canarinhos w secie inaugurującym mecz. 

Druga partia przebiegała pod dyktando Mistrzów Europy, którzy uzyskaną na samym początku przewagę (5:1) stale powiększali. Punktowe bloki oraz skuteczność Earvina N`Gapetha sprawiły, że Francuzi bardzo pewnie wygrali drugą odsłonę meczu. Podopieczni trenera Tillie równie dobrze rozpoczęli kolejnego seta (13:8), jednak nie zdołali utrzymać przewagi do końca. Gospodarze w samej końcówce doprowadzili do remisu (po 20), ale ostatnie słowo należało do N`Gapetha i Le Roux, którzy przy piłce setowej dla Francuzów zablokowali Wallace`a. 

Mistrzowie Olimpijscy nie odpuścili i niesieni dopingiem ponad 23 000 zgromadzonych na stadionie kibiców, pewnie rozpoczęli czwartego seta. Czteropunktową przewagę stracili w połowie seta (16:14), jednak po drugiej przerwie technicznie świetnie zaczął funkcjonować blok Canarinhos, którzy nie oddali już zwycięstwa w tej partii i doprowadzili do remisu w całym meczu.

O złotym medalu zadecydował tie-break, którego lepiej rozpoczęli gospodarze turnieju (7:4). Jeszcze po drugiej przerwie technicznej Brazylijczycy prowadzili dwoma punktami (10:8), jednak wtedy na zagrywkę poszedł Kevin Le Roux i Francuzi po szczęśliwie zdobytym punkcie przez N`Gapehta zaczęli odrabiać straty, a następnie wyszli na prowadzenie (12:14). Canarinhos nie zdołali odrobić przewagi i przegrali piątego seta do 13 i cały mecz 2:3. Tym samym Francuzi wywalczyli drugie w swojej historii zwycięstwo w Lidze Światowej. 

Najwięcej punktów wśród Brazylijczyków zdobyli Wallace i Lucarelli - po 22, a w reprezentacji Francji najlepszym punktującym został N`Gapeth, który zgromadził aż 29 "oczek".

Brazylia - Francja 2:3 (25:21, 15:25, 23:25, 25:19, 13:15)

Brazylia: Rezende, Mauricio Silva, Mauricio Souza, Lucarelli, Wallace, Lucas, Thales (L) oraz Brendle (L), Eder, Renan, Raphael;

Francja: Toniutti, N'Gapeth, Le Roux, Boyer, Clevenot, Chinenyeze, Grebennikov (L) oraz Rossard, Brizard, Lyneel.

Joanna Zuchmańska

niedziela, 23 kwietnia 2017

ZAKSA Mistrzem Polski w sezonie 2016/17!

Bełchatowianie nie byli w uprzywilejowanej sytuacji przed rewanżem z drużyną Kędzierzyna, która zdominowała Skrę i pewnie zwyciężyła 3:0. ZAKSA nie zmarnowała osiągniętej zaliczki i do zwycięstwa w dwumeczu potrzebowała jedynie dwóch setów. Podopieczni Philippe Blaina starali się nawiązać walkę i przedłużyć swoją szansę na mistrzostwo, jednak dobrze dysponowany zespół ZAKSY nie dał sobie wyrwać ciężko zasłużonego triumfu i po zwycięstwie 3:1 zdobyli Mistrzostwo Polski. 
Źródło: http://siatka.org
Początek pierwszej partii okazał się być wyrównany, żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć przewagi, co zapowiadało ciekawe spotkanie. Skra dobrze radziła sobie w bloku, wzmocniła zagrywkę, co czasem skutkowało też błędami w polu serwisowym. ZAKSIE udało się odskoczyć przy stanie 8:5, a duży w tym udział miał bohater pierwszego meczu, Dawid Konarski. Skutecznie serwował Penchev, co spowodowało, że kędzierzynianie nie radzili sobie w przyjęciu i obronie, a wynik wynosił już 13:13. Po kilku akcjach gospodarze wrócili na dwupunktową przewagę i mogli uspokoić swoją grę. Zauważył to Philippe Blain, który szybko poprosił o czas, by przerwać dominację przeciwników. Bełchatowianie starali się zmniejszyć przewagę i doprowadzić do remisu, co udało im się przy stanie 20:20. Był to słaby okres w przyjęciu dla drużyny z Kędzierzyna, a goście skorzystali z okazji i wyszli na dwa punkty przewagi. W końcówce Srecko Lisiniac zapisał na swoim koncie serie punktowych zagrywek, które przyczyniły się do powiększenia przewagi. Efektownym asem serwisowym zakończył seta Mariusz Wlazły (25:21).

Pierwsze akcje drugiego seta lepiej ułożyły się dla zawodników z Bełchatowa, którzy szybko odskoczyli na dwa oczka i goście musieli gonić wynik od samego początku. Prawie niewidoczny w tym meczu Konarski nie pomagał kolegom w ataku, często popełniał też błędy w polu serwisowym. Skra nie uciekła rywalom na większą ilość punktów tylko dlatego, że często nie potrafili wstrzelić sie w boisko, zarówno na zagrywce, jak i w ataku. ZAKSA wyraźnie osłabła, nie przypominała już zespołu, który widzieliśmy w pierwszym meczu tych drużyn. Coraz lepiej za to na boisku radził sobie Bartek Kurek, a na zagrywce kolejną serią popisali się Penchev i Lisinac. Środkowa część seta została zdominowana przez Skrę, która prowadziła już 18:14. Dzięki dobrym blokom i akcjom na siatce ZAKSA zmniejszyła stratę jedynie do jednego oczka. Walka i determinacja zawodników z Kędzierzyna doprowadziła do tego, że w końcówce to oni wyszli na prowadzenie i wrócili do dobrej gry. Po błędach Skry i asie serwisowym Dawida Konarskiego goście mieli pierwszą piłkę setową. Partię na swoją korzyść zapisali kędzierzynianie, wygrywając po nerwowej końcówce 25:23.

Dzięki dobrej końcówce poprzedniego seta do swojej gry wrócił Dawid Konarski, a na zagrywce punktował Mateusz Bieniek. ZAKSA od początku pracowała na to, by osiągnąć przewagę i dążyć do zwycięstwa w tej decydującej partii. Goście osiągnęli już przewagę 7:3. Skra dzięki dobrym zagrywkom swoich siatkarzy ratowała wynik i niespodziewanie szybko doprowadziła do remisu. Podrażnieni kędzierzynianie ruszyli do odbudowania swojej przewagi i uspokojenia gry po prostych błędach. Drużyny na zmianę uzyskiwały jednopunktową przewagę i ciężko było stwierdzić, kto w końcówce okaże się lepszy. Odpowiedź na to pytanie nadeszła kilka akcji później, kiedy w polu serwisowym stanął Mateusz Bieniek, a po jego zagrywkach wynik wynosił 22:19 dla gospodarzy. Kiedy wydawało się, że ZAKSA zmierza do pewnego zwycięstwa, Skra wyrównała wynik tej partii (22:22). Ostatecznie po dramatycznej końcówce to kędzierzynianie triumfowali w tej odsłonie (27:25), co oznacza, że to oni zostali Mistrzami Polski, gdyż do tego tytułu brakowało im zaledwie dwóch setów.

W czwartej partii, która była formalnością zobaczyliśmy na boisku praktycznie drugie szóstki obu zespołów. Mimo tego, że siatkarze ZAKSY byli już pewni mistrzowskiego tytułu, nie odpuścili ostatniej partii i utrzymywali wynik w granicy remisu. Dobrymi atakami popisywał się Aleksander Maziarz, dołożył do tego punktową zagrywkę i goście wyszli na prowadzenie (18:17). Zawodnicy Skry widocznie odpuścili sobie walkę w tym secie i dążyli do końca tego spotkania. Pierwszą piłkę meczową po dobrym bloku ZAKSA uzyskała przy wyniku 24:18, a ostatecznie wygrała 25:18. Zawodnikiem meczu został Benjamin Toniutti.

ZAKSA Kędzierzyn- Koźle - PGE Skra Bełchatów 
(21:25, 25:23, 27:25, 25:18)

ZAKSA: Zatorski, Witczak, Konarski, Buszek, Wiśniewski, Bieniek, Jastrowicz, Bociek, Semeniuk, Pająk, Deroo, Toniutti, Maziarz, Banach, Czarnowski.

PGE: Lisinac, Wlazły, Marcyniak, Kurek, Kłos, Bednorz, Gladyr, Janusz, Uriarte, Szalpuk, Piechocki, Penchev, Milczarek.

Kamila Łata

PlusLiga: Jastrzębski Węgiel z brązowym medalem

Nie byli w tej parze faworytami, ale jednak dali radę - siatkarze Jastrzębskiego Węgla pokonali w Rzeszowie drużynę Asseco Resovii i zdobyli brązowy medal PlusLigi. 


Można było wyczuć już od początku spotkania jak zdenerwowani są siatkarze obu drużyn. Popełniali wszystkie możliwe błędy - od zagrywki posłanej w siatkę, przez błędy bloku, aż po autowe ataki. Po ataku Olivy, Jastrzębie wyszło na prowadzenie 6:3. Chwilę później, kubański przyjmujący ustrzelił serwisem Ivovicia.  Przy stanie 11:7 dla gości, trener Kowal poprosił o przerwę. Nieporozumienia w ekipie gospodarzy cały czas trwały, wyraźnie widać było, że nie radzi sobie Tichacek. W końcu Resovia znalazła odpowiedni rytm i podgoniła wynik. Po bloku na Muzaju, Jastrzębie prowadziło już tylko 15:13. Od tego momentu gra zrobiła się dużo bardziej wyrównana. Ivović i Oliva atakowali z charakterystyczną dla siebie mocą, wymieniając ciosy. Po autowym ataku tego drugiego, rzeszowianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Końcówka tej odsłony to walka punkt za punkt, którą zakończył asem serwisowym Marko Ivović
Pierwsze akcje drugiego seta kończyły się w większości w pierwszym uderzeniu. W gazie cały czas był Ivović. Po bloku Rossarda na Schwarzu, Resovia prowadziła 6:3. Rywale nie pozwolili na powiększenie tej przewagi, ale nie mogli jej także zniwelować. Po zamieszaniu z udziałem Lukasa Kampy, którego błąd dostrzegli sędziowie, na zagrywkę wszedł Strzeżek, który podgonił wynik. Przy stanie 17:13 dla Resovii, trener gości poprosił o czas. Gdy to nic nie dało, po stronie Jastrzębia pojawili się Gil i DeReocco. Rozpędzeni rzeszowianie nie zamierzali zwalniać. Jeaschke ustrzelił zagrywką Olivę, zwiększając przewagę swojego zespołu do siedmiu punktów. Odsłonę numer dwa zakończył Thibault Rossard
W przeciwieństwie do drugiej partii, początek trzeciego seta to kilka przedłużonych akcji, pełnych wybloków i obron. W takiej grze lepiej odnaleźli się jastrzębianie. Po potężnym ataku Muzaja, goście prowadzili siedmioma punktami. Kowal nie ruszał swojej drużyny, skład, który rozpoczynał seta, także go kończył, mimo problemów. Tichacek zdecydowanie więcej grał ze swoimi środkowymi i dzięki temu, gospodarze dogonili rywali do stanu 17:19. Z kolei gra jastrzębian trochę się uprościła. Kampa zaczął polegać na swoich asach - Olivie i Muzaju. Końcówka należała do atakującego Jastrzębia, który nie tylko punktował atakiem, ale także świetnie bronił. 
Tym razem, żadna z drużyn nie mogła wyjść na kilkupunktowe prowadzenia. Gra toczyła się zacięcie, punkt za punkt. Wynik oscylował koło remisu. Dobra seria gospodarzy zaczęła się przy zagrywce Jeaschkiego. Zapowiadało się, że rzeszowianie dzięki temu pograją i odskoczą na kilka punktów, ale wszystko bardzo szybko wyjaśnił Oliva atakiem z lewego skrzydła. Do rzeszowskiej ofensywy włączył się Rossard, dzięki któremu Asseco prowadziło 16:13. Z drugiej strony odpowiedział Schwartz, blokując francuskiego atakującego i na tablicy wyników znów był remis. Wszystko to przy zagrywce Kampy. Dobra seria gości trwała i Jastrzębie utrzymywało dwupunktowe prowadzenie.... zniwelowane przez rzeszowian w ostatniej możliwej chwili. Obronili dwie piłki setowe przy zagrywce Ivovica. Ale kolejną już wykorzystali, dzięki genialnym serwisom Schwartza, który zagwarantował swojej drużynie brązowy medal PlusLigi. 
Tie-break był tylko formalnością. Obie drużyny wyszły na parkiet, wiedząc, że o nic już nie walczą. Po Jastrzębskim widać było luz i swobodę ruchu. Siatkarzom Resovii zachowywali się, jakby ktoś odciął im prąd. Zmiana stron nastąpiła przy dwupunktowej przewadze gości. Tempo tego seta znacznie odbiegało od reszty. Zablokowany atak Rossarda zakończył cały mecz.

Asseco Resovia Rzeszów  Jastrzębski Węgiel
(26:24, 25:17, 21:25, 26:28,  )

Rzeszów: Nowakowski, Jeaschke, Tichacek, Ivović, Rossard, Możdżonek, Karakuła oraz Schoeps, Perrin, Dryja, Schmitt, Lemański
Jastrzębski: Kampa, Oliva, Muzaj, Kossok, Boruch, Schwartz, Popiwczak oraz Sobala, Gil, DeRocco, Bachmatiuk, Ernastowicz, Strzeżek

Anna Bartłomiejczyk

czwartek, 20 kwietnia 2017

Jest szeroki skład siatkarek na Turniej Kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata

Jacek Nawrocki podał szeroki skład siatkarek, który będzie się przygotowywał do wywalczenia kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Turniej odbędzie się na warszawskim Torwarze w terminie 23-28 maja a rywalkami Polek będą Cypr, Czechy, Islandia, Słowacja i Serbia. Awans uzyska zwycięzca turnieju, a zespół z drugiego miejsca zagra w sierpniowym barażu.

foto: pzps

Skład kadry narodowej siatkarek: 

Rozgrywające: Marlena Pleśnierowicz, Ewelina Polak, Ewelina Tobiasz, Joanna Wołosz
Środkowe: Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Ewa Kwiatkowska, Gabriela Polańska, Maja Tokarska
Przyjmujące: Roksana Brzóska, Martyna Grajber, Tamara Kaliszuk, Emilia Mucha, Patrycja Polak, Olivia Różański
Atakujące: Monika Bociek, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek, Berenika Tomsia 
Libero: Aleksandra Krzos, Maria Stenzel, Agata Witkowska

Anna Bartłomiejczyk 

ORLEN Liga: Police, Łódź i... Rzeszów

Takiego sezonu jak ten, chyba nikt się nie spodziewał. Wiadomo było, że Chemik Police najprawdopodobniej obroni mistrzowski tytuł. Ale kto stawiał na siatkarki Budowlanych Łódź i Developresu Rzeszów? Kto spodziewał się tak słabego sezonu Muszyny i udanego debiutu ŁKS-u?



Ten sezon pokazał jedno - Chemik Police jest za mocny na ORLEN Ligę i za słaby na Ligę Mistrzów. Maszyna, która pokonywała kolejne zespoły, stające na drodze do mistrzostwa, nie była w stanie spojrzeć w oczy włoskim zespołom. Chemik prowadził w ligowej tabeli przez większość czasu. Ustąpił tylko raz - srebrnym medalistkom ligi, rewelacyjnie grającym w  tym roku Budowlanym Łódź, prowadzonym przez rodzinny duet trenerski. Na czele zespołu z środkowej części Polski od kilku lat stała Sylwia Pycia, która postanowiła zakończyć karierę po tym sezonie, obok takich gwiazd jak Piotr Gacek i Michał Winiarski. Władze łódzkiego klubu od kilku sezonów konsekwentnie budowali zespół, który będzie w stanie postawić się Chemikowi i rzeczywiście, to się udało. Przypomnijmy, że to właśnie łodzianki przerwały passę 22 zwycięstw mistrza Polski. Budowlanym wyraźnie zabrakło doświadczenia i energii na zakończenie sezonu. Bo szansa na pokonanie, grającego słabiej niż na początku Chemika była i to duża. Dla klubu z Łodzi jest to pierwszy od 28 lat medal. Nie ma więc powodów do niezadowolenia. 
Jednak największym zaskoczeniem jest, stojący na najniższym stopniu podium Developres Rzeszów. Klub, będący w cieniu swojego męskiego odpowiednika, czyli Asseco Resovii Rzeszów, nie zapowiadał walki o medale. Początek sezonu w wykonaniu siatkarek z Podkarpacia nie zapowiadał tak doskonałego końca. W połowie sezonu Rzeszów mógł się pochwalić średnimi wynikami i wielką aferą wokół ławki trenerskiej. Jacek Skorek po przeszczepie nerki został odsunięty od roli pierwszego trenera. Zastąpiono go włoskim szkoleniowcem, który wcześniej prowadził między innymi Atom Trefl Sopot - Lorenzo Micellim
Rozczarowującą końcówkę z kolei zanotował Impel Wrocław, który od kilku lat jest stawiany w roli faworyta rozgrywek. W połowie sezonu wrocławianki grały rewelacyjne, wygrywając prawie wszystkie mecze w trzech setach. Był w stanie ograć zarówno Chemika, jak i Budowlane. 
Ciężko nie wspomnieć o wyjątkowo dobrze radzących sobie beniaminkach. Wracający do ekstraklasy po 23 latach ŁKS zakończył sezon na szóstym miejscu. Poza medalistami, miał przed sobą Impel Wrocław i Tauron Dąbrowę Górniczą, czyli dwie znane marki. Wielką rolę w wywalczeniu tej lokaty miały nie tylko doświadczone Strasz, Sielicka czy Kowalińska, ale także młode zawodniczki, które pokazały się na orlenligowych parkietach z doskonałej strony. Mowa tu między innymi o Agacie Oleksy i Alicji Leszek. Dwa oczka niżej uplasował się drugi z beniaminków - Giacomini Budowlani Toruń. Klub z bogatą tradycją, zaliczający wiele wzlotów, jak i upadków, pokazał się z dobrej strony. Największą ostoją drużyną była doświadczone rozgrywająca, Marta Wójcik
Już od początku sezonu wiadomo było, że poza gronem faworytem będzie Atom Trefl Sopot, który stracił ważnego sponsora strategicznego. Przez brak funduszy nie można było utrzymać kluczowych zawodniczek. Mówiło się nawet o tym, że sopocianek w ogóle nie będzie w ORLEN Lidze. Ten sezon udało się rozegrać w całości, ale wiadomo już, ze w przyszłym roku Atom zostanie zastąpiony przez Proximę Kraków
Takiego sezonu ORLEN Ligi jeszcze chyba nie było. I choć mistrz pozostał ten sam, walczące o medale drużyny zmieniły się. Tabela wywróciła się do góry nogami. Liga straciła zespół z wynikami, dostałą kilka aspirujących do "pudła" drużyn. Teraz pozostaje nam czekać na ruchy transferowe, zarówno gigantów, jak i tych maluczkich. 

Anna Bartłomiejczyk 

piątek, 14 kwietnia 2017

OrlenLiga: Pierwsza część finału dla Polic

Zawodniczki Budowlanych Łódź nie miały szans w pierwszym finałowym spotkaniu z aktualnymi mistrzyniami Polski. Chemik Police rozbił gospodynie w trzech setach, nie pozwalając im wyjść poza barierę 20 punktów. 


Łodzianki zaczęły od serii błędów. Gdy miały piłkę po swojej stronie nie skończyły ataków lub traciły punkty przez niedokładności. Siatkarki Chemika zamurowały siatkę. Po drugim bloku na Grobelnej prowadziły już 6:1. Pewnie wykorzystywały kontry, uruchamiając obie środkowe. Na razie ataki kończyła tylko łódzka atakująca. Sześciopunktowa przewaga mistrzyń Polski utrzymywała się przez dużą część seta. Różnica w ataku była kolosalna - Budowlane całkiem nieźle radziły sobie w przyjęciu, ale nie potrafiły dobrze rozegrać piłki. Policzanki pewnie wygrały 25:14.
Druga partia rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza. Budowlane ponownie potrafiły skończyć ataków. Kaję Grobelną zmieniła Julia Twardowska. Przy wyniku 0:5, trener Krzyształowicz poprosił o czas. Niewiele to jednak dało. Po nieudanym przyjęciu, Chemik prowadził 8:0. Wysoką skutecznością popisywała się Jagieło. Po błędzie Gabrieli Polańskiej, Chemik prowadził 18:12. Gospodynie stopniowo doganiały rywalki, ale różnica punktowa była zbyt duża. 
Tym razem Budowlane nie dały uciec rywalkom na tak wiele punktów jak w poprzednich odsłonach, lecz nadal Chemik dominował na boisku. Twardowska tym razem zmieniła Grajber. Nie była to jednak dobra zmiana dla łódzkiej defensywy. Coraz gorzej wyglądało przyjęcie gospodyń. Z kolei ofensywa Chemika była nie do zatrzymania - genialnie prezentowały się Zaroślińska i Velijković. Ostatnią piłkę skończyła Aleksandra Jagieło.

MVP: Katarzyna Zaroślińska

Budowlani Łódź 0:3 Chemik Police
(14:25, 18:25, 17:25)

Łódź: Pycia, Grobelna, Polańska, Beier, Vincourova, Grajber, Maj-Erwardt oraz Pelc, Dreczka, Tobiasz, Twardowska, Strózik
Police: Werblińska, Bednarek-Kasza, Velijković, Wołosz, Jagieło, Zaroślińska, Zenik oraz Smarzek, Montano, Gajgał-Anioł, Bełcik, Blagojević, Krzos

Anna Bartłomiejczyk

Wojtaszek opuszcza Asseco Resovię Rzeszów

Już od jakiegoś czasu mówiło się, że rzeszowską ekipę czeka wietrzenie szatni. Po Piotrze Nowakowskim i Gavinie Schmicie przyszła pora na Damiana Wojtaszka, który także opuszcza Resovię. 


Dla Damiana Wojtaszka sezon już się zakończył. W półfinałowym meczu ze Skrą Bełchatów doznał kontuzji kolana i nie pomoże swoim kolegom w walce o brąz. O tym, że opuszcza Resovię, zawodnik poinformował na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych:

 - Ze smutkiem muszę poinformować, iż była to ostatnia moja akcja w tym sezonie oraz w barwach Asseco Resovii Rzeszów ! Po badaniach lekarskich okazało się , że z kolanem nie jest aż tak źle, lecz przerwa niestety potrzebna. Chciałbym podziękować wszystkim kibicom [Asseco Resovii Rzeszów ] za super dwa sezony. Walka o brąz jeszcze się nie skończyła więc liczymy na Wasze wsparcie i doping.

Wojtaszek do Rzeszowa przeniósł się z Jastrzębskiego Węgla. Spędził w drużynie z Podkarpacia dwa sezony i zdobył z nią srebro PlusLigi. 

Anna Bartłomiejczyk