wtorek, 9 października 2012

OkołoMariuszowych słów kilka


Na razie nie rzucę Wam żadnej rosyjskiej drużyny, ogarnę to jeszcze, obiecuję, ale muszę wyrazić opinię na pewien temat. Niezwiązany z Superligą, ale no, muszę. Jestem kibicem Skry. Nie wstydzę się tego, przeciwnie, jestem cholernie dumna z tego faktu. Jestem też dumna z tego, że PODZIWIAM kapitana tej drużyny.

Mariusz Wlazły. Postać dość kontrowersyjna w polskiej siatkówce. Ma cholernie wiele wad, które mogą bardzo przeszkadzać. Można go nie lubić. Ba, można go nienawidzić. Ale czemu twierdzić, że jest gorszy niż w rzeczywistości? Prawda jest taka, że gdyby nie był jednym z najlepszych polskich atakujących, to jego absencja w kadrze nie wzbudziłaby żadnych emocji, ale Wlazły ROBI RÓŻNICĘ. Jest zawodnikiem na najwyższym poziomie. MVP Final Four Ligi Mistrzów 2012 nie dostał za piękne oczy. Dostał za grę. I drodzy antyfani Mariusza, piszcie, co chcecie, ale nie ważcie się umniejszać jego umiejętnościom, bo będziecie mieli do czynienia ze wściekłą Kateriną.
Nigdy nie gloryfikuję Mariusza. Każdy ma swoje wady, gorsze dni, fanaberie i odchyły. Mariusz jest pieprzonym księciuniem, to trzeba przyznać. Przesadza z tymi skarpetkami, z tym całym swoim “buntem”, ale też miał w tym trochę racji. Warto zauważyć, że po jego oświadczeniu kadrowicze zaczęli latać klasą biznes i naprawdę niczego im nie brakuje, przypadek? Może, może nie. Ale z Mariuszem, po części, się zgadzam.
I jeszcze jedno. Nie lubię Grozera, nie lubię Bartmana, przyznaję. Grozera nie lubię… bo nie. Tak jak nie lubię chociażby Bruno Rezende. Bartmana nie lubię, bo uważam, że odwala na boisku teatrzyk, nie grę. Kiedy przyznaję, że któregoś z nich nie lubię, od przeciętnego antyfana Skry pada pytanie: “Bo jest lepszy od Mariuszka czy Michałka?”. Otóż nie. Uważam, że Grozer jest fantastycznym zawodnikiem, choć nie uważam, że od Szampona czy Winiara jest lepszy. Oni, Grozer też, są po prostu na tym samym, NAJWYŻSZYM poziomie, na którym decyduje już “dyspozycja dnia”. Co do umiejętności Zbigniewa, to uważam, że jeszcze dużo się musi uczyć i przestać rozpraszać na boisku cholerną rolą, którą gra. Ma grać, ale w siatkówkę. Uważam, że dużo mu brakuje do Grozera, ale nie twierdzę, że się nie rozwinie do tego poziomu.
Poprzedni akapit piszę po to, żeby nie było, że jestem zawistnym kibicem Skry, który zazdrości Resovii mistrzostwa. Nie przepadam za tą drużyną, ale nie dlatego, że jest lepsza, bo nie jest, Sovia i Skra są na tym samym, ŚWIATOWYM poziomie. I tyle. Tak samo jak nie lubię Resovii, nie lubię chociażby Dynama Moskwa, a przecież mój Zenit Kazań wyprzedził Dynamo w klasyfikacji końcowej Superligi.
Przesłanie na koniec: należy nauczyć się obiektywizmu, umieć doceniać poziom innych drużyn, pomimo tego, że można ich nie lubić i należy też nauczyć się doceniać umiejętności zawodników, nawet tych nielubianych.
/Katya

0 komentarze :

Prześlij komentarz