niedziela, 14 października 2012

Zenit vs. Al-Arabi, czyi nie taki Kazań straszny, jak go malują

To spotkanie mi się nie podobało. Drużyna, która wedle oczekiwań miała wygrać szybko i sprawnie, trochę zawiodła. Zdecydowanie nie ma co się jakoś wybitnie strachać przed jutrzejszym meczem. Wiadomo, ze słabszymi drużynami gra się trudno, wbrew pozorom, ale pamiętam mecze Kazania, które wygrywali do zera, dosłownie miażdżąc przeciwnika. Dzisiaj tego silnego Zenitu mi brakowało. I jakoś nie podobały mi się zatroskane miny Władimira Alekno. Jego podopieczni wygrali za 3 punkty, ale strata seta z takim zespołem jak Al-Arabi w ich przypadku nie wygląda zbyt dobrze.
Dwa pierwsze sety były podobne. Kazań nie zachwycał, Al-Arabi niezgrane, pomimo potencjału. I tak się tłukli powoli, mecz się toczył, nic wielkiego się nie działo i w sumie dla postronnego obserwatora nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Zdziwił mnie fakt, że słynny Maks Michajłow był tak niewidoczny w ataku. Najlepszy w ataku był chyba Jewgenij Siwożelez, dobrze prezentowały się też gra Rosjan przez środek. Zagrywki, którymi jeszcze niedawno Kazań straszył przeciwników, dziś chociaż regularne, nie powalały.
Praktycznie przez cały trzeci set prowadziła drużyna z Kataru, nie była to przewaga miażdżąca, ale jednak prowadzili. I to prowadzenie doprowadziło ich w końcu do wygrania partii. Zenit nie mógł odzyskać tych dwóch-trzech punktów, a kiedy już udało im się doprowadzić do remisu, nie potrafili uzyskać przewagi.
Czwarty set to dominacja punktowa Rosjan. No właśnie, punktowa, bo w grze jakoś nie było tego widać. Trudno właściwie powiedzieć, czy to Al-Arabi zwolniło, czy ekipa z Tatarstanu w końcu przyspieszyła.
Zenit jest do ugryzienia przez Skrę. Michajłow będący filarem ataku rosyjskiego klubu zdaje się być bez formy, nie piorunuje i nie kończy wszystkiego, jak robił to wcześniej. Jako kibic Kazania jestem odrobinę zaniepokojona, jako kibic Bełchatowa widzę duże szanse na zwycięstwo w jutrzejszym meczu.

Jurij Biereżko w czasie wczorajszego treningu Zenitu
Matt Anderson podczas tego samego treningu
[fot. facebook.com/volleyzenit]

English version coming later.
/Katya
 

0 komentarze :

Prześlij komentarz