piątek, 29 kwietnia 2016

Gabriela Polańska: Szłyśmy jedna za drugą w ogień

Drużyna Budowlanych Łódź pokonała w drugim meczu o 5. miejsce w Orlen Lidze Polski Cukier Muszyniankę 3:1.  Tym samym podopieczne Jacka Pasińskiego w przyszłym sezonie zagrają w europejskich pucharach. O tym, co przesądziło o zwycięstwie powiedziała Gabriela Polańska, środkowa Budowlanych: - W ważnych momentach potrafiłyśmy wziąć się w garść i zagrać jak prawdziwy zespół. Powtarzam to od początku sezonu i będę mówić dalej, że naszą mocną stroną może nie były elementy siatkarskie, a nasza zespołowość. Szłyśmy jedna za drugą w ogień.


Rywalizacja z Muszynianką nie była taka prosta. W pierwszym spotkaniu siatkarki Bogdana Serwińskiego prowadziły już 2:0 w setach. Łodzianki nie odpuściły i odrobiły straty, by przegrywając już 12:7 w tie – breaku, ostatecznie wygrać arcyważny mecz. Przed pojedynkiem w Atlas Arenie jednak na obu zespołach ciążyła presja. Muszyna chciała wyrównać stan rywalizacji, by pozostać w grze, a Budowlane wiedziały, że przegrany mecz u siebie może nieść niekorzystne dla nich konsekwencje. - Wiedziałyśmy, że przegrywając 0:2 w Muszynie, uciekłyśmy spod noża. Miałyśmy świadomość, że drugi taki mecz już może się nie powtórzyć. I nie uratujemy się drugi raz. Chciałyśmy od początku do końca narzucić swoją siatkówkę i zagrać to, co potrafimy najlepiej. Wszystkie założenia, o których mówił nam Błażej z trenerem przed meczem były spełniane. To przyniosło efekt – przyznaje łódzka środkowa.

Dwa spotkania były bardzo zacięte. Dziewczyny walczyły o każdą piłkę. Sam poziom gry mocno falował, a szala zwycięstwa przechylała się raz na stronę siatkarek z Muszyny, raz na stronę Budowlanych. - Myślę, że to wychodziły trudy całego sezonu. Jesteśmy bardzo zmęczone po tym sezonie. W każdym meczu zostawiałyśmy ogromnie dużo serca na boisku i bardzo dużo emocji. Byłyśmy zmęczone, nie tyle fizycznie, co psychicznie. Emocje robiły swoje. To było skutkiem falowania. Na szczęście udało się wyjść obronną ręką z tej sytuacji.

W sportach zespołowych, zwłaszcza w siatkówce najważniejszą rolę odgrywa cała drużyna, a nie tylko poszczególne jej elementy. Na jakość gry duży wpływ ma atmosfera, co podkreśla Polańska: - To była udana współpraca. Dobrze dogadywałyśmy się. Miałyśmy bardzo fajną atmosferę.  W niektórych drużynach atmosfera szwankowała, a u nas od początku do końca wszystko było jasne, klarowne. To pokazało, że zespołowością można wiele zdziałać.

5. miejsce dla łodzianek to bardzo dobry rezultat. Ostatni raz w czołówce znajdowały się w 2010 roku, kiedy zajęły czwartą lokatę w tabeli oraz zdobyły Puchar Polski. Jednak pewien niedosyt pozostał. Przez większą część sezonu Budowlane walczyły o pierwszą czwórkę. -Bardzo się cieszymy. Chociaż liczyłyśmy na więcej. Chciałyśmy być w czwórce. Mamy świadomość, że popełniłyśmy kilka błędów w meczach. Pogubiłyśmy punkty w takich spotkaniach, w których nie powinnyśmy tego robić. To zadecydowało o tym, że nie było nas w tym gronie. To miejsce też jest dobre. Wskoczyłyśmy o dwa oczka wyżej niż w poprzednim sezonie. Jak w następnym sezonie będzie tak samo, to możemy liczyć na medal – komentuje Polańska.

Wraz z końcem sezonu startuje siatkarska karuzela transferowa. Wiadomo już, że swoje umowy przedłużyły obie środkowe, Sylwia Pycia oraz Gabriela Polańska. O tym, czy długo trzeba było ją przekonywać odpowiada:- Prezesowi Chudzikowi nie da się odmówić. Jest mi tutaj dobrze, więc po co to zmieniać.

-Zakończenie sezonu mamy w Uniejowie. Pewnie troszkę pogrillujemy. Mam nadzieję, że już nie będziemy myśleć o siatkówce. Zresetujemy głowy. Później mam jeszcze kilka dni wolnego i wyjeżdżam na kadrę – kończy MVP spotkania, Gabriela Polańska.

Przypomnijmy, że z zespołu Budowlanych Łódź powołania do reprezentacji Polski, prowadzonej przez Jacka Nawrockiego otrzymały: Gabriela Polańska, przyjmujące Martyna Grajber i Julia Twardowska oraz rozgrywająca Ewelina Tobiasz.  

Emilia Rybińska


0 komentarze :

Prześlij komentarz