piątek, 29 kwietnia 2016

Natalia Skrzypkowska: Liczyłyśmy na więcej

W dwumeczu o 5. miejsce w Orlen Lidze i możliwość gry w europejskich pucharach rywalizację wygrały siatkarki Budowlanych Łódź. W łódzkiej Atlas Arenie pokonały Muszyniankę 3:1. Rozczarowania po meczu nie kryły zawodniczki Bogdana Serwińskiego. - Na pewno liczyłyśmy na więcej. Nasz trener też liczył na więcej.  Szkoda, że nie będzie europejskich pucharów za rok. Mam nadzieję, że zespół jakoś się pozbiera – komentuje Natalia Skrzypkowska, przyjmująca Muszyny.
fot.http://www.mksmuszynianka.com/
W całej rywalizacji kluczowe okazało się pierwsze starcie w Muszynie. Tam gospodynie prowadziły już 2:0, kiedy łodzianki wzięły się w garść i doprowadziły do tie – breaka. W piątym secie było już 12:7 dla Muszynianek i wydawało się, że już jest po spotkaniu. Błędy własne i niewykorzystane szanse sprawiły, że to goście cieszyli się z pierwszego zwycięstwa w pojedynku o 5. miejsce.
-Do dzisiaj jestem zdenerwowana tym meczem. Tak samo dziewczyny. Nie pamiętamy jak to się potoczyło. W końcówkach setów popełniałyśmy głupie błędy. To była nasza wina i nieuwaga. W trzecim secie Budowlane fajnie grały.  A później to nasze prowadzenie i nasze błędy zadecydowały – kontynuuje była przyjmująca Budowlanych.

Natalia Skrzypkowska zaznaczyła, że przegranie „wygranego” pojedynku wpłynęło na atmosferę w drużynie i dalszą grę. - Myślałyśmy, że wygramy spotkanie z Budowlanymi u siebie, a je przegrałyśmy. Przyjechałyśmy naładowane, żeby wygrać. Jednak, takie mecze zostają w głowach. Zwłaszcza, że miałyśmy już prawie wygrany mecz.  Pewnie dlatego zaczęłyśmy ten pojedynek od dużej ilości błędów.

Ciężko jest wskazać, który element siatkarskiego rzemiosła zawiódł najbardziej. Na korzyść Budowlanych przemawia liczba skutecznych bloków. Siatkarki Jacka Pasińskiego zatrzymały rywalki aż 15 razy. Inne parametry, takie jak przyjęcie czy atak stały na podobnym poziomie. - Na początku łodzianki robiły dużo błędów, a nam w ogóle nic nie szło. My odbudowywałyśmy się po ich błędach. Trochę coś ruszyło, ale potem Budowlane zaczęły grać swoje.  To była siatkówka na oparach – tłumaczy przyjmująca Muszynianki.

Najjaśniejszym punktem zespołu z Muszyny była Adela Helić, która zdobyła 22 punkty oraz Maja Savić, która atakowała z 69% skutecznością.

A jak cały sezon podsumowuje zmienniczka Natalii Kurnikowskiej? -Falowanie, falowanie i jeszcze raz falowanie. Czasami grałyśmy fajne spotkania i dobrze nam się współpracowało. Potrafiłyśmy wygrać z Wrocławiem i Dąbrową. Po czym jechałyśmy do Łodzi i Sopotu, a tam dostawałyśmy tzw. mega bęcki, że nie wiedziałyśmy jak się nazywamy. To był dziwny sezon pod względem siatkarskim. Zdarzały się beznadziejne treningi, po których wygrywałyśmy mecz. Miałyśmy udany trening, m.in. przed Pucharem Polski i przegrałyśmy spotkanie.

Koniec sezonu to początek karuzeli transferowej. Powoli dowiadujemy się o zmianach, jakie zachodzą w drużynach. Rozmowy również toczą się w Muszynie, o czym mówi Skrzypkowska: - To wszystko teraz się zacznie. Będą rozmowy. A czy zostanę w Muszynie to się jeszcze okaże. Teraz będę odpoczywać. Wracam do męża, do domu. Póki, co, od siatkówki basta – kończy.

Emilia Rybińska


0 komentarze :

Prześlij komentarz