czwartek, 19 maja 2016

Memoriał Wagnera: Niepokonani Bułgarzy

W piątym meczu Memoriału im. Huberta Jerzego Wagnera reprezentacja Bułgarii wygrała w trzech setach z Belgami. Tym samym, siatkarze Plamena Konstantinowa zapewniła sobie zwycięstwo w całym turnieju. 


Początek należał do Bułgarów, którzy rozpoczęli od mocnego uderzenia z zagrywki. Przełamanie przyszło przy stanie 4:0 dla Bułgarów po ataku Klinkenberga ze środka. Belgowie popełniali sporo prostych błędów po słabym przyjęciu (7:2). Na zagrywce błyszczał Sokołow. Po asie serwisowym tego siatkarza przyszła pora na blok Ananiewa, który wyszedł w podstawowym składzie. Bezbronni Belgowie przegrywali już 9 punktami. Trzeci punkt w meczu zdobyli po przerwie, wziętej przez trenera. Po drugiej przerwie technicznej Belgowie dalej popełniali błędy w każdym elemencie. Bułgarzy doskonale prezentowali się w bloku. Do ich gry nie można było mieć zarzutów. Set skończył się po 20 minutach wynikiem 25:10.
Dobra passa siatkarzy z Bałkanów trwałą dalej. Do swojej dobrej gry dołączyli element obrony (świetny Penczew) oraz grę przez środek (4:0). Z kolei Belgowie wrzucili wyższy bieg i "zaczęli grać". Dokładniejsze przyjęcie pozwoliło im na wyprowadzenie spokojnej, dokładnej akcji i włączenie do ofensywy Verheesa, który prezentował się doskonale w poprzednich spotkaniach. Pojawił się także blok i różnica punktowa wynosiła już tylko 2 punkty (9:7). Ku uciesze kibiców, spotkanie stało się bardziej wyrównane. W końcówce to Belgowie wyszli na prowadzenie (18:19). Siatkarze Plamena Konstantinowa nie złożyli jednak broni i szybko odwrócili sytuację (24:22). Drugą partię zakończył lider ich zespołów - Cwetan Sokołow. 
Tym razem lepiej rozpoczęli Belgowie, popisując się dwoma blokami, w tym na Todorowie. Sygnał do walki dał Semenow, który zdecydował się na kiwkę z drugiej piłki. Potem na zagrywce znalazł się Penczew i Bułgarzy znów byli z przodu. Nawet bardzo dobrze grający Cox nie mógł sam dać sobie rady z równą szóstką przeciwników. Młody atakujący powoli tracił skuteczność, więc zastąpił go van Walle. W szeregach Belgów pojawił się nowy problem - błędy na zagrywce. Na szczęście dla siebie rekompensowali to niezłym atakiem. Na środku rozkręcił się Verhees, który odciążył skrzydłowych (17:19). Po bloku Josifowa i Penczewa był już remis. Końcówka potoczyła się bardzo szybko. Bułgarzy przycisnęli atakiem i zagrywką. Wydawało się, że jest już po meczu, gdy Belgowie przy piłce meczowej wybronili piłkę i zablokowali bułgarskiego skrzydłowego. Mecz zakończył będący w doskonałej formie Cwetan Sokołow

Bułgaria 3:0 Belgia
(25:10, 25:22, 25:23)

Bułgaria: Ananiew, Sokołow, Todorow, Seganow, Josifow, Iwanow, Penczew oraz Łapkow, Manczew, Gocew, Penczew, Skrimow, Karakaczew, Grozdanow
Belgia: Verhees, Van de Woorde, Ribbens, Lecat, Konings, Klinkenberg, Depovere, Cox oraz van de Velde, van Walle, Valkiers, Kindt, Dumont, Baestens, Cosemans

Anna Bartłomiejczyk

0 komentarze :

Prześlij komentarz