środa, 18 maja 2016

Piotr Nowakowski: W życiu nie można być niczego pewnym

-Generalnie nie było to porywające widowisko. Poziom tego meczu nie był zbyt wysoki. Co prawda, zdarzały się jakieś dłuższe wymiany z fajnymi akcjami. Był to nasz pierwszy mecz sparingowy. Potrzebujemy tego grania jak najwięcej - komentuje mecz z Bułgarią środkowy reprezentacji Polski, Piotr Nowakowski. 


Czy po kontuzji nie ma już śladu?

Zdrowie jest jak najbardziej w dobrym stanie. Są jeszcze jakieś małe rzeczy do poprawki. To już jest kwestia treningu, który odbywam. Na pewno wraz z upływem czasu będzie to w najlepszym porządku.  Trzeba jeszcze trochę czasu, żeby to wszystko wyglądało tak, jak przed kontuzją.  

Przez kilka miesięcy przyglądałeś się występom swoich kolegów. Tęskniłeś za graniem?

Tak, tęskniłem za boiskiem. Licząc sobie tak 8 miesięcy nie byłem na parkiecie, nie występowałem w meczu.  Ten czas bardzo mi się dłużył.  Bardzo się cieszę, że jestem wśród tej czternastki. Co prawda nie dostałem dzisiaj okazji się pokazać, ale są jeszcze dwa mecze do rozegrania. Mam nadzieję, że będzie jeszcze taka szansa.

To spotkanie obserwowałeś z kwadratu dla rezerwowych. Jak ocenisz ten mecz?

Generalnie nie było to porywające widowisko. Poziom tego meczu nie był zbyt wysoki. Co prawda, zdarzały się jakieś dłuższe wymiany z fajnymi akcjami. Był to nasz pierwszy mecz sparingowy. Potrzebujemy tego grania jak najwięcej. Tutaj rozegramy jeszcze dwa spotkania. Później musimy jakoś sobie radzić w tej Japonii. Potrzebujemy grania, zgrania.

Mierzycie w wygranie Memoriału? Czy bardziej skupiacie się na kwalifikacjach, a ten turniej traktujecie jako mały sprawdzian przed Tokio?

Wygrana w Memoriale będzie dla nas dodatkiem. Myślimy nad tym, by dobrze zagrać kolejne spotkanie. Nie mamy jakiś konkretnych odpraw technicznych przed meczem. Skupiamy się na swojej grze, by zagrać jak najlepiej. W meczu z Bułgarią może nie wyglądało to za dobrze, ale rozkręcamy się. Obiecuję, że w następnym meczu będzie lepiej.

Odczuwacie na sobie presję związaną z kwalifikacjami olimpijskimi?

Życie sportowca generalnie składa się z presji otoczenia. Presję też odczuwamy, ale już jesteśmy do tego tak przyzwyczajeni.  Już o tym prawie nie myślimy. Wchodzimy na boisko, by pokazać się z jak najlepszej strony.  A wszystkie rzeczy dodatkowe, czy to jest Memoriał Wagnera, czy mecz o awans na Olimpiadę to już nas zbytnio nie obchodzą. Skupiamy się na sobie.

W Tokio wystąpi osiem zespołów. Cztery drużyny otrzymają przepustkę na Igrzyska Olimpijskie. Szanse na awans wynoszą 50/50. Czy możemy być pewni awansu, biorąc pod uwagę fakt, z jakimi drużynami będziecie walczyć?

W życiu nie można być niczego pewnym. Trzeba tam wyjść i zagrać dobrą siatkówkę. W każdym meczu dawać z siebie wszystko. Nie wszyscy nasi przeciwnicy są wyszukani, ale na pewno reprezentują niezłą siatkówkę. To już wystarczy, by wygrywać z każdym. Siatkówka jest grą specyficzną, a wyniki nie raz są zaskakujące.

 Jaka atmosfera panuje w reprezentacji Polski?

Myślę, że pomimo porażki nie jest aż tak źle. Na treningach widzę same uśmiechy. Teraz też. Atmosfera jest w jak najlepszym porządku. Cieszymy się, że możemy zagrać w Krakowie przed wspaniałą publicznością. Potem jechać do Tokio i walczyć o awans na Igrzyska. Tam to jedynie na kibiców możemy liczyć w meczu z Japonią. Tylko wtedy będzie pełna hala. To też jest dość specyficzny doping. Polscy kibice nam pomagają. Staramy się wryć w głowy tę atmosferę, by później w atmosferze dużo, dużo gorszej starać się jakoś grać w tej Japonii. 

Emilia Rybińska

0 komentarze :

Prześlij komentarz