sobota, 18 czerwca 2016

LŚ: Rosjanie za mocni dla biało-czerwonych

W drugim meczu Ligi Światowej reprezentacja Polski mierzyła się z gospodarzami kaliningradzkiego turnieju, Rosjanami. Siatkarze trenera Alekny zagrali dużo lepiej niż wczoraj, z kolei biało-czerwoni zaprezentowali się poniżej oczekiwań. 


Rosjanie rozpoczęli mecz z "wysokiego c". Zamurowali siatkę blokiem, zatrzymując Szalpuka i Konarskiego. Asa serwisowego dołożył Bakun (4:1). Polacy odpowiedzieli skuteczną krótką z Nowakowskim i bloku na Bakunie. Obie drużyny grały kombinacyjnie, używając w każdym możliwym momencie środkowych. Łomacz jako pierwszy uruchomił atak z drugiej linii, w którym nieźle spisywał się Szalpuk (12:8). Podobać się mogło polskie przyjęcie, trzymane przez dwóch młodych graczy, Bednorza i Szalpuka. Piłki były dogrywane wysoko i dosyć dokładnie. Na drugiej przerwie technicznej przegrywaliśmy 4 punktami (16:12). Największym zagrożeniem w ofensywie rosyjskiej byli... środkowi. Grankin wrzucał Wołkowowi i Muserskiemu trudne piłki, które oni kończyli bez większych problemów. Nasz blok zadziałał po raz kolejny dopiero w końcówce przy stanie 22:19. Na zagrywce pojawił się Woicki, który dwukrotnie ustrzelił Kliukę. Mimo że biało-czerwoni zbliżyli się na kilka oczek do rywali, nie udało się im uratować pierwszej partii.
Drugą odsłonę ponownie lepiej otworzyli Rosjanie. Najlepiej w polskiej ofensywie działało lewe skrzydło. Tym razem nie daliśmy siatkarzom trenera Alekny uciec z wynikiem i już po chwili na tablicy wyników widniał remis po 6. Gra była bardziej wyrównana niż w pierwszej partii, ale wciąż nie mogliśmy wyjść na prowadzenie. Przy stanie 16:15 dla Rosjan, Antiga wprowadził na boisko Muzaja i Woickiego. Po niesamowicie długiej akcji, wygraną przez gospodarzy, Polacy stracili rezon i stracili jeszcze dwa oczka. Bez wątpienia najlepszym zawodnikiem w tym secie był Grankin, który rozrzucał nasz blok i grał wszystkimi strefami. Seta zakończył efektownym atakiem Musersky. 
Na początku trzeciego seta wyszliśmy na prowadzenie po raz pierwszy w meczu (2:3). Nie długo się nim cieszyliśmy, bo po chwili Rosjanie popisali się serią świetnych zagrań. Przy stanie 7:4 Antiga poprosił o czas. Po raz pierwszy mieliśmy problem z przyjęciem, lecz nadrabialiśmy skuteczniejszą zagrywką, w której brylował Konarski, doprowadziwszy do remisu. Za każdym razem, gdy doganialiśmy rywali, oni zaskakiwali nas kilkoma dobrymi zagraniami z rzędu. Najwyraźniej dało nam to do myślenia, bo biało-czerwoni wzięli się do wzmożonej pracy w każdym elemencie. Mimo wyrównanej końcówki nie udało się Polakom wygrać w trzeciej partii.  

Rosja 3:0 Polska
(25:22, 25:19, 25:22)

Rosja: Grankin, Tietiuchin, Musersky, Wołkow, Bakun, Kliuka, Verbov oraz Kobzar, Khtey, Kovalev, Gutsalyuk, Markin, Ashchev, Volvich
Polska: Możdżonek, Nowakowski, Łomacz, Bednorz, Konarski, Szalpuk, Wojtaszek oraz Zatorski, Kłos, Bieniek, Muzaj, Woicki

Anna Bartłomiejczyk

0 komentarze :

Prześlij komentarz