niedziela, 20 listopada 2016

AZS Częstochowa po pięciu setach ulega Będzinowi

Siatkarze MKS-u Będzin pokonali w wyjazdowym spotkaniu AZS Częstochowa 3:2, dzięki czemu awansowali na jedenaste miejsce w tabeli. Najlepszym siatkarzem tego spotkania wybrano Marcina Walińskiego.
Fot. Kamila Łata
Premierową partię milej będą wspominać gospodarze, którzy wygrali ją pewnie 25:19, choć przy prowadzeniu będzinian 9:6 nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia. W dalszej fazie inicjatywę przejęli jednak siatkarze spod Jasnej Góry, grając szybciej, mocniej, efektywniej.
W drugiej partii MKS od początku do końca kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. Dobrą zmianę dał Jakub Peszko, który uspokoił grę w przyjęciu. Podopieczni Stelio DeRocco odskoczyli na 10:7, wyciągając wnioski z poprzedniej odsłony. Tym razem nie roztrwonili przewagi, a finalnie powiększyli do siedmiu punktów (25:18).
Po dziesięciominutowej przerwie lepiej na boisku odnaleźli się podrażnieni częstochowianie, którzy szybko objęli prowadzenie (3:0). Bufor bezpieczeństwa „Akademików” został bardzo szybko roztrwoniony i po kolejnych dziesięciu akcjach to MKS wygrywał 8:5.  Gra jednak falowała i po kilku chwilach był już remis (11:11). Goście ponownie odskoczyli na 16:14, a przy wyniku 19:15 wydawało się, że emocji w tej partii już nie będzie. Ostatecznie było ich więcej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, bo o końcowym triumfie zadecydowała bardzo długa walka na przewagi, wygrana przez przyjezdnych 34:32. Tuż przed końcem seta kontuzji, przy zagrywce, nabawił się środkowy Mateusz Przybyła, który musiał opuścić plac gry.
Czwarty set nie był jednak ostatnim, a lepiej, wzorem poprzedniego (3:0), rozpoczęli go zawodnicy Michała Bąkiewicza. MKS nie postawił oporu i w konsekwencji marzenia o wygranej musiał przełożyć na piątą partię. Czwarta nie miała praktycznie żadnej historii. Częstochowianie dobrze zaczęli i dobrze skończyli, trzymając cały czas w dystansie drużynę znad Czarnej Przemszy (25:18).
O wszystkim rozstrzygnął tie-break, w którym stroną dominującą był będziński zespół. Przy zmianie stron wygrywał 8:3 i choć potem AZS zbliżył się na trzy punkty (10:13), to w ostateczności musiał uznać wyższość naszej drużyny. Będzinianie wygrali 15:10 i odnieśli trzecie zwycięstwo w bieżących rozgrywkach.

Oprócz wygranej, nagrody indywidualnej dla 
Marcina Walińskiego i kontuzji Mateusza Przybyły odnotować należy również debiut Dawida Wocha w oficjalnym meczu zespołu. 19-letni środkowy pojawił się na boisku w czwartym i piątym secie. – Debiut uważam za udany. Bardzo się cieszę, że zadebiutowałem w moim rodzinnym mieście. Myślę że pokazałem trenerom, iż mogą liczyć także i na mnie. Jestem im bardzo wdzięczny, że dali mi szansę i mam nadzieję, że teraz tych szans będzie tylko więcej – mówił Dawid Woch. 
19-letni środkowy dołożył małą cegiełkę do triumfu, zdobywając dwa punkty (atakując ze stuprocentową skutecznością). – Moim zdaniem kluczem do zwycięstwa była zagrywka, którą ustawiliśmy sobie grę przede wszystkim w tie-breaku. Mecz stał na całkiem niezłym poziomie, były momenty w których oba zespoły prezentowały szczyt swoich możliwości, ale także nie brakowało sytuacji, gdzie popełniały dużo błędów własnych. Najważniejszy jest wynik końcowy i to, że dopisujemy kolejne punkty do tabeli – zakończył siatkarz.

AZS Częstochowa – MKS Będzin 2:3 
(25:19, 18:25, 32:34, 25:18, 10:15)

AZS: T.Kowalski (5 pkt), Moroz (8), Szalacha (7), Adamajtis (19), Buniak (11), Szymura (18) i A.Kowalski (libero) oraz Polański, Wawrzyńczyk (5), Grebeniuk (4), Janus, Buczek

MKS: Waliński (17), Roberts (10), Kozub (1), Ratajczak (9), Rejno (4), Araujo (20) i Potera (libero) oraz Woch (2), Seif (5), Przybyła (5), Piotrowski (1), Peszko (5)

MVP: Waliński (MKS)

Źródło: mksbedzin.pl

Kamila Łata

0 komentarze :

Prześlij komentarz