sobota, 26 listopada 2016

Niewiarygodna bitwa stoczona w Jastrzębiu! Gospodarze pokonują Lotos Trefl Gdańsk po tie-breaku

Aż pięć setów obejrzeli kibice zgromadzeni w jastrzębskiej hali. Występujący w roli faworytów siatkarze Jastrzębskiego Węgla, po wielu zwrotach akcji pokonali Lotos Trefl Gdańsk 3:2.

(fot: plusliga.pl)

Początek pierwszego seta przez krótką chwilę pozostawał wyrównany, po czym inicjatywę przejęli gospodarze. Jak zwykle dobrą dyspozycją popisywał się raz po raz Salvador Hidalgo Oliva. Autor dwóch asów serwisowych pod rząd dał prowadzenie pomarańczowym 5:3. Goście zdołali zapunktować i po krótkim czasie na tablicy wyników był już remis (7:7). Wywiązała się walka punkt za punkt, z której uwolnili się siatkarze z Jastrzębia. Po asie serwisowym ich kapitana - Patryka Strzeżka, trener przeciwników, Andrea Anastasi, pierwszy raz w tym spotkaniu poprosił o czas. Po przerwie gdańszczanie dalej nie potrafili się przełamać i zostali zepchnięci przez przeciwników do defensywy. Pewnie grająca ekipa jastrzębian utrzymywała bezpieczną przewagę i była coraz bliżej zwycięstwa w tej partii. Wynik 25:21 ustalił Damian Schulz, który popełnił błąd w ostatniej akcji.

Druga odsłona zaczęła się od zaciętej walki na parkiecie. Obydwie drużyny grały tak, jak od nich oczekiwano. Jednak od stanu 16:15 gospodarze znowu zaczęli odjeżdżać swoim rywalom. Wynik szybko zmienił się na 20:15 i chociaż przyjezdni walczyli i próbowali odrobić stratę, nie byli w stanie zagrozić drużynie z Jastrzębia. Gdańszczanie popełniali wiele błędów, z czego najbardziej widoczne były te w przyjęciu. Druga partia zakończyła się wygraną jastrzębian do 20. Wszystko wskazywało na to, że to będzie dla nich łatwa przeprawa.

W trzeciej części spotkania zawodnicy Jastrzębskiego Węgla zdawali się potwierdzać swoją wyższość nad gośćmi, budując sobie przewagę i prowadząc nawet sześcioma punktami. Przy stanie 22:17 było już prawie pewne, że to ostatni set tego meczu, biorąc pod uwagę dotychczasową grę gdańszczan, jednak wtedy nastąpiło przełamanie, po którym zawodnicy Lotosu wzięli się za odrabianie strat. Z ogromną zasługą Bartosza Gawryszewskiego, który dwukrotnie zapunktował z linii zagrywki, gdańscy siatkarze wygrali tę partię 25:23. Mecz zaczynał nabierać rumieńców.

Kolejna odsłona zaczęła się podobnie do poprzednich. Po początkowo wyrównanej grze obydwu drużyn zawodnicy z Jastrzębia zaczęli zdobywać przewagę. Przy stanie 17:13 znowu wydawało się, że ten mecz niedługo się skończy. Jednak od tego momentu goście rzucili się do ataku i odrabiania strat. Mateusz Mika skutecznie radził sobie w polu zagrywki. Zdezorientowani jastrzębianie powoli zaczęli ulegać rywalom i w rezultacie przegrali drugiego seta z rzędu do 22. Sytuacja zaczęła im się coraz bardziej wymykać spod kontroli.

W tie-breaku obydwie drużyny zaciekle próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać przewagi większej niż 2 punkty i utorować sobie drogi do zwycięstwa w całym spotkaniu. W końcówce, grający z przewagą punktową goście trochę się pogubili, a tę dekoncentrację wykorzystali siatkarze gospodarzy. Grzegorz Kosok zakończył mecz blokiem na Mateuszu Mice. Pomarańczowi wygrali do 13 i całe spotkanie 3:2.


MVP: Salvador Hidalgo Oliva


Jastrzębski Węgiel – LOTOS Trefl Gdańsk 3:2 (25:21, 25:20, 23:25, 22:25, 15:13)

Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Kampa, Boruch, Kosok, Touzinsky, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Sobala, De Rocco, Ernastowicz

LOTOS Trefl Gdańsk: Schulz, Masny, Paszycki, Gawryszewski, Hebda, Mika, Gacek (libero) oraz Romać, Grzyb, Pietruczuk, Majcherski (libero)



Wojciech Jachym



0 komentarze :

Prześlij komentarz