wtorek, 6 grudnia 2016

Liga Mistrzów: Niespodziewana wygrana SCM U Craiova. Skra na kolanach

W wyjazdowym meczu siatkarskiej Ligi Mistrzów gracze PGE Skry Bełchatów przegrali z SCM U Craiova 1:3. 
Fot: cev.lu
 W premierowej partii seta trener Blain postanowił posłać na boisko drugiego atakującego PGE Skry - Bartosza Kurka. W pierwszym składzie pojawił się również Artur Szalpuk który od rywali nie otrzymał żadnej taryfy ulgowej. Pierwsze zagrywki gospodarzy kierowane były w stronę młodego Szalpuka, który całkiem nieźle przyjmował i goście z drużyną miejscową szli ''łeb w łeb'' (5:5). Po błędzie w ataku Bartosza Kurka gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Mimo tego, że Skra kończyła swoje akcje w pierwszym uderzeniu to siatkarze z Rumunii popełniali znacznie mniej błędów w uderzeniach ze skrzydeł i zasłużenie górowali nad zespołem z Polski (10:7). Po wyblokowaniu ataku Srećko Lisinacia było już (13:9). W momencie, kiedy serią zagrywek zapunktował Nikołaj Penchew i piłkę przechodzącą w punkt zamienił Karol Kłos Skra zbliżyła się do rywala na symboliczny jeden punkt (11:12). Następnie błędy w przyjęciu popełnił Penchew i to gospodarze na tablicę wyników patrzyli z większym uśmiechem (14:11). Skuteczna gra Lisinacia na siatce oraz punktowe bloki Kurka doprowadziły do remisu (15:15). W środkowej partii seta miejscowi popełnili ''gafy'' w bloku (17:15). Do czterech punktów przewagi PGE Skry doprowadziły znakomite serwisy Nicolasa Uriarte (19:15). Następnie nieskończone akcje przyjezdnych zaprocentowały na boisku rywali - którzy chwilę później dołożyli asa serwisowego (22:20). Bartosz Kurek atakując bez bloku w aut sprezentował SCM piłkę setową (24:23). W końcowej fazie pierwszego seta błąd w serwisie popełnił Ene Bogdan Florin i doszło do remisu (25:25). PGE Skra mimo wywalczenia dwóch piłek setowych nie zapisała na swoim koncie pozytywnego wyniku. W ostatniej akcji seta blokiem został zatrzymany atak Artura Szalpuka.
Rezultat poprzedniej partii wyraźnie ''nakręcił'' drużynę z Rumuni. Gdy blokiem zatrzymany został atak Artura Szalpuka Skra przegrywała już trzema punktami (2:5). Niecałą minutę później do remisu 5:5 serwisami doprowadził Kurek. Mimo tego, że atakujący w polu zagrywki spisał się celująco to jego koledzy w grze blokiem czy w obronie nie prezentowali się już tak dobrze (10:5). Następnie uderzenie ze skrzydła Luliana Mariana Bali dało SCM kolejny punkt (12:7). Trzeba zwrócić uwagę, że PGE Skra w każdym elemencie prezentowała się znacznie gorzej od rywala z Rumunii. Przyjęcie procentowe przyjezdnych wyniosło 37%. Taki wynik uniemożliwiał gościom swobodną grę m.in. w ataku. W pełni wykorzystywali to Rumuni (15:10). Następnie uderzeniami punktował Szalpuk. Chwilę później kontry wykorzystał Nikołaj Penchew i Skra wyszła na dwupunktową przewagę (17:15). Do remisu 17:17 doprowadził Lulian Marian Bala. W decydującej fazie seta nadal był remis (21:21). Gra obu zespołów była bardzo wyrównana. O wyniku decydowały w szczególności pojedyncze akcje i serwisy. Punktowy atak ze skrzydła dołożył Bartosz Kurek (23:22). Kurek jednak w najważniejszym momencie seta popełnił błąd i odebrał Skrze możliwość do wyrównania stanu meczu. W ostatniej akcji skrzydłowy reprezentacji Polski został zablokowany i SCM był już zaledwie jeden set od trzysetowego zwycięstwa. 

Jasno zdeprymowani swoją sytuacją Bełchatowianie trzecią partię rozpoczęli od prowadzenie 3:1. Swoją niezbędną cegiełkę dołożył pierwszy atakujący Mariusz Wlazły (5:2). Mistrz świata był zmuszony zastąpić na skrzydle Bartosza Kurka - który w prawdzie nieźle spisywał się w ataku, ale popełniał błędy w decydujących, najważniejszych momentach. Dzięki sprytnym zagraniom Nicolasa Uriarte Skra prowadziła już 10:5. W kolejnych akcjach przyjezdni trzymali rywali na dystans. (12:6). Dzięki zbiciom Bali miejscowi nieco zbliżyli się do Skry (12:8). Zagrywki i zablokowane ataki Wlazłego doprowadziły do równej gry (13:13). W momencie, kiedy w siatkę wpadł Nikołaj Penchew o przerwę poprosił trener Philippe Blain (15:14). Po przymusowej ''pauzie'' punkt blokiem zdobył Srećko Lisinac. ''Oczka'' dla polskiego zespołu dopisał Kurek (19:15). Faktycznie w siatkówce zdarzały się mecze, w których takie przewagi były odrabiane, ale Skra pewnie dążyła do zwycięstwa w trzecim secie. W końcowej fazie partii zapunktował jeszcze Bala ale to przyjezdni skutecznym atakiem Szalpuka zakończyli ostatnią dla siebie partię. 

Początek czwartej partii pokazał, że miejscowi niczego tak bardzo nie pragną, jak wygrania meczu ze znacznie silniejszym od siebie zespołem (5:1). Miejscowi punktowali w każdym elemencie, ataki Artura Szalpuka, Karola Kłosa czy Srećko Lisinacia były blokowane. Kiedy uderzenie ze skrzydła Mariusza Wlazłego - ostatniej bełchatowskiej nadziei zostało zatrzymane goście przegrywali już 7:2. Trudno to pisać, ale polskiemu zespołowi nie wychodziło nic. Niepewne przyjęcie, słabe ataki i zepsute serwisy dawały SCM dodatkowe punkty (10:3). Ataki Bali zostały zablokowane (10:5). Następnie serwis dołożył Nikołaj Penchew. Chwilę później piłkę przechodzącą zakończył Karol Kłos (10:8). Pojedyncze poczynania gości zdały się na nic bowiem serią punktów ze skrzydła popisali się gospodarze i znowu to PGE Skra była wyraźnie pod kreską (14:8). Mało kto by pomyśl, że taki wynik można zmienić w remis. A jednak. W polu zagrywki pojawił się Nicolas Uriarte i punkty padały łupem PGE Skry (15:15). Przez dłuższy czas żaden z zespołów nie mógł wyjść na minimalne prowadzenie, a polscy kibice mieli jeszcze nadzieje na tie-breaka. Następnie Laurentiu Lica posłał w stronę Skry bombowe zagrywki z którymi goście sobie nie poradzili i znowu to drużyna miejscowa miała dwupunktową przewagę (19:17). Pod koniec Skra zapunktowała jeszcze dzięki uderzeniom z środka Srećko Lisinacia oraz Karola Kłosa, ale chwilę później gospodarze zupełnie omijali blok Skry i pewnie kończyli zbicia ze skrzydeł (22:20). Kontra Licy dała gospodarzom piłkę setową. Bełchatowianie nie mieli już nic do stracenia. Dzięki dobremu przyjęciu obronili pierwszą piłkę setową, ale kropkę nad i atakując po bloku w aut niezawodny dziś Laurentiu Lica

SCM U Craiova - PGE Skra Bełchatów 3:1 (30:28, 25:23, 19:25, 25:22)

SCM U Craiova: Keller Gil Marcel (8), Georgescu Andrei, Yordanov Zlatan, Stulenkov Nikita (11), Maries Mihai (L), Ene Bogdan Florin 5), Bartha Cristian (1), Lica Laurentiu (23), Bala Marian (18) Lulian, Todor Filip Beniamin, Suson Silviu-loan, Olteanu Razvan. 

PGE Skra Bełchatów: Lisinac Srećko (14), Wlazły Mariusz (14), Marcyniak Mariusz, Kłos Karol (6), Bednorz Bartosz (2), Galdyr Jurij, Janusz Marcin, Uriarte Nicolas, Szalpuk Artur (11), Piechocki Kacper (L), Penchew Nikołaj (5), Milczarek Robert (L), Kurek Bartosz (13)

Anna Frankowska.

0 komentarze :

Prześlij komentarz