sobota, 3 grudnia 2016

MKS Będzin świetnie rozpoczął, ale Politechnika zwyciężyła!

W spotkaniu 12 kolejki drużyna ONICO AZS Politechniki Warszawskiej na Torwarze podjęła MKS Będzin. Gospodarze po dwóch przegranych setach wrócili do pełnej dyspozycji i pokonali przyjezdnych 3:2. Najlepszym graczem meczu został Paweł Zagumny.


Wydawało się, że MKS Będzin nie będzie miał najmniejszych szans na górowanie nad przeciwnikiem ale już początek pierwszego set pokazał, że jest to nieprawdziwe stwierdzenie. Przyjezdni rozpoczęli mecz ''z przytupem'' od prowadzenia 4:1. Początkowe błędy gospodarzy były widoczne m.in. w przyjęciu oraz ataku. Po stronie MKS-u skutecznością na skrzydle popisywał się Rafael Araujo Rodrigues. Punktowe zbicia tego siatkarza oraz punktowe bloki dały przyjezdnym prowadzenie 9:5. Od stanu 11:7 po stronie warszawskiej drużyny pojawiały się błędy własne, które dawały gościom darmowe punkty (13:8). Słabo w ataku grał Łukasz Łapszyński (14:10). Mimo to, że punkty z drugiego skrzydła dopisywał Michał Filip to AZS Politechnika wciąż była pod przysłowiową kreską (15:12). Po wziętym przez trenera Jakuba Bednaruka czasie warszawianie znacznie lepiej zaczęli grać w obronie. Obronione uderzenia MKS-u zamieniali w kontry oraz co za tym idzie punkty (15:15). Błędy w ataku Araujo doprowadziły do sytuacji, gdzie to akademicy mieli dwa punkty przewagi (17:15). Chwilę później z pola zagrywki Michał Filip posłał niełatwe serwisy (19:17). Ewidentnie gra AZS-u falowała. Po skutecznych zagrywkach przyszedł czas na niedobry blok (19:19). Pomimo tego, że obie drużyny wymieniały się mocnymi uderzeniami, to żadna z nich nie mogła osiągnąć w miarę bezpiecznej przewagi (21:20). Pierwszą piłkę setową Politechnice dzięki atakowi z drugiej linii sprezentował Gulliaume Samica (24:23). Wystarczyła tylko jedna akcja by AZS zakończył seta zwycięsko. Tylko i aż jedna akcja (25:25). Na skrzydle uderzył Rafael Araujo (26:25). Chwilę później jego atak został wyblokowany, ale dokładając punkt z kontry dał drużynie kolejną piłkę setową (29:28). Kibice zgromadzeni w hali Torwar byli świadkami gorącego pojedynku. Raz jedna drużyna stawała przed szansą zakończenia seta raz druga. Do stanu 35:35 zespoły punktowały zagrywką blokiem oraz atakiem. Premierową partię na przewagi zakończył Rafael Araujo

Pobudzeni dobrym wynikiem Będzinianie ponownie z punktową przewagą zainaugurowali drugą partię (5:2). Po stronie MKS-u niezmiennie niemalże z 80% skutecznością w ataku prezentował Rafael Araujo. Warszawianie wcale gorsi nie byli. Do gry Michała Filipa dołączył również Jakub Kowalczyk (7:4). Wprawdzie AZS ciągle gonił rywala, ale jego gra wyglądała znacznie lepiej w porównaniu do poprzedniej partii. W uderzeniach ze skrzydeł punktowały oba zespoły ale w polu serwisowym nie było już tak kolorowo (10:7). Na prawym skrzydle ponownie punktował Michał Filip. Do pomocy drużynie ''palił się'' również Andrzej Wrona (10:8). Punkt dzięki kiwce zdobył Paweł Zagumny i po przewadze MKS-u nie zostało ani śladu (10:10). W chwili, kiedy z kontry zapunktował Nathan Roberts Będzin wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (14:11). Dwu, trzy czy czteropunktową przewagę goście z Będzina starali się utrzymywać przez kolejną część seta (17:13). Blok-aut Rafaela Araujo oraz punkt z zagrywki Marcina Walińskiego dał gościom minimalny komfort gry (19:14). Po twarzach warszawskich siatkarzy było widać, że nie do końca wiedzą jak mogą ''ugryźć'' drużynę gości. Jak się później okazało Bartosz Kwolek nie miał takich przemyśleń. Młody mistrz Europy posłał w stronę rywala kilka punktowych zagrywek i doprowadził do remisu (21:21). Następnie błąd, atakując bez bloku w aut dołożył Michał Filip, Paweł Mikołajczak nie spisał się z polu serwisowym i MKS Będzin miał pierwszą okazję do zwycięskiego zakończenia drugiej partii (24:21). Mimo chwilowej słabszej dyspozycji w ataku Michał Filip z pola serwisowego dopisał drużynie jeszcze dwa punkty, ale kropkę nad i postawił Nathan Roberts.

Już nie raz i nie dwa kibice byli świadkami, że dziesięciominutowe przerwy potrafią zdziałać cuda. Cuda zdziałali również siatkarze warszawskiej politechniki (5:3). Błąd w bloku popełnił Araujo (7:5). W momencie, kiedy punkt z kontry zdobył Gulliaume Samica AZS miał trzy punkty więcej (10:7). Od tego momentu drużyna gospodarzy grała jak natchniona. Zupełnie nie przypominała tego zespołu, który grał dwa sety wcześniej (13:8). Stołeczni gracze znacznie lepiej prezentowali się w bloku. Łatwe i lekkie zbicia MKS-u nie wchodziły w pomarańczowe pole już tak łatwo (15:12). Punkty AZS-owi dodawała skuteczna gra w obronie. Można by powiedzieć, że atakujący Filip blokując jedną ręką atak Marcina Walińskiego zagrał jak...kosmita (17:12). Należałoby również zwrócić uwagę na grę Bartosza Kwolka. Dobrze zapowiadający się siatkarz celująco prezentował się w polu serwisowym. Posyłał asa za asem, bądź zagrywkę, który w pełni uniemożliwiła przyjęcie rywalom. Do stanu 19:13 doprowadził również Andrzej Wrona. W chwili, kiedy na tablicy wyników pojawił się rezultat 24:16 chyba każdy obecny w hali czy przed telewizorem kibic był pewien, że Politechnika zakończy tego seta zwycięsko. W końcówce dwa punkty dopisał Araujo oraz Roberts ale to Bartosz Kwolek doprowadził do pierwszego zwycięskiego przez stołeczną drużynę seta. 

Początek czwartej partii to prawdziwa wojna nerwów po obu stronach boiska. Od zagrywek i prowadzenia 4:1 rozpoczął Rafael Araujo. Niekorzystny dla Inżynierów wynik migiem zniwelowały zbicia Jakuba Kowalczyka, Andrzeja Wrony oraz Michała Filipa. Do remisu 9:9 doprowadziły kiwki Pawła Zagumnego. W poprzednich setach Marcin Waliński grał doskonale, ale w czwartej partii nie był już tak skuteczny. Doskonale wykorzystywali to stołeczni gracze (13:11). Mimo to, że przez chwilę Łukasz Kozub punktował z pola serwisowego to Bartosz Kwolek dzięki atakom ze skrzydła dał AZS-owi trzypunktowe prowadzenie (16:13). Taki wynik nie zwiastuje niczego złego. Będzinianie również wychodzili z takiego założenia i raz za razem kończyli akcje i zapisywali na koncie zasłużone punkty (19:16). Kiedy po warszawskiej stronie zaczął bawić się Bartosz Kwolek oraz Michał Filip przewaga akademików rosła jak grzyby po deszczu (22:16). W końcowej fazie seta ''oczko'' dla MKS-u dopisał Dawid Woch. Przedostatnią partię wynikiem do 18 zakończył ONICO AZS Politechnika Warszawska.  

Piąty i zarazem ostatni set to już jednostronna gra. Siatkarze AZS-u zaczęli od punktowych serwisów. Nie próżnowali również w uderzeniach ze skrzydeł (4:2). Po stronie MKS-u mało kto już podrywał się do walki. Brak chęci do gry dawał MKS-owi perfekcyjnie grający Michał Filip. W momencie, kiedy na skrzydle zablokowany został Rafael Araujo to miejscowi siatkarze byli już znacznie bliżej pozytywnego efektu (8:4). Na boisku przyjezdnych były kończone dobrze wyprowadzone akcje. Niezmiennie punktował Rafael Araujo, ale jeden gracz nigdy meczu nie wygra (11:6). Araujo zdobył ostatni w tym meczu punkt dla MKS-u. Następnie ze skrzydła zaatakował Filip (14:6). Spotkanie asem serwisowym zakończył Bartosz Kwolek.

ONICO AZS Politechnika Warszawska - MKS Będzin 3:2 (36:38, 23:25, 25:18, 25:18, 15:6)
MVP: Paweł Zagumny


ONICO AZS Politechnika Warszawska: Jakub Kowalczyk, Maciej Olenderek (L), Przemysław Smoliński, Paweł Zagumny, Paweł Halaba, Jędrzej Gruszczyński (L), Andrzej Wrona, Gulliaume Samica, Waldemar Świrydowicz, Jan Firlej, Bartosz Kwolek, Paweł Mikołajczak, Michał Filip, Łukasz Łapszyński.

MKS Będzin: Marcin Waliński, Dawid Woch, Nathan Roberts, Łukasz Kozub, Artur Ratajczak, Dawid Żłobecki, Marcin Kowalski, Jonah Seif, Mateusz Przybyła, Paweł Stysiał (L), Oskar Wojtaszkiewicz, Mateusz Piotrowski, Michał Potera (L), Jakub Peszko, Kyle Russell, Krzysztof Rejno, Rafael Araujo Rodrigues. 

Anna Frankowska.

0 komentarze :

Prześlij komentarz