środa, 21 grudnia 2016

Politechnika pokonana. BBTS wygrywa w Warszawie!

Na zakończenie 2016 roku siatkarze Jakuba Bednaruka w warszawskiej hali Torwar podejmowali plasującą się na ostatnim miejscu w tabeli drużynę BBTS-u Bielsko-Biała. Nie jest tajemnicą to, że gospodarze byli faworytami ale z tej roli wywiązali się najgorzej jak tylko mogli. ONICO AZS Politechnika Warszawska uległa gościom z Bielska-Białej 1:3. Najlepszym graczem meczu został Bartłomiej Lipiński. 
www.bbtsbielsko.pl 
Premierową partię spotkania z ''wysokiego C'' rozpoczęli siatkarze stołecznej drużyny. Po ataku Michała Filipa i zagrywce Bartosza Kwolka Politechnika prowadziła 8:6. Następnie ze skrzydła po stronie rywali zaatakował Bartosz Janeczek. Po błędach na siatce Bartosza Kwolka oraz Gulliauma Samicy doszło do remisu (10:10). Z pola zagrywki punkt dla BBTS-u dodał Janeczek. Chwilę później ponownie serwisem zapunktował Bartłomiej Lipiński. Zagrywający ONICO nie pozostawali rywalom dłużni. As Michała Filipa oraz punkt dzięki skutecznemu blokowi Jana Firleja ponownie dały Politechnice dwupunktowe prowadzenie (15:13). Wydawało się, że uderzenia gospodarzy będą przeplatały się tylko z pojedynczymi zbiciami BBTS-u, ale w momencie, kiedy w ofensywie szalał Adam Bartos goście doprowadzili do wyrównania (17:17). W połowie pierwszego seta błąd w ataku popełnił Michał Filip. Niedociągnięcie warszawskiego atakującego zaowocowało wziętym czasem przez trenera Jakuba Bednaruka (17:19). Po ''pauzie'' zamiast Filipa błędy w ataku popełniał Bartosz Kwolek i siatkarze BBTS-u wyraźnie zbliżali się do prowadzenia w całym meczu (21:19). Do stanu 23:22 dla przyjezdnych doprowadził Waldemar Świrydowicz. Środkowy bloku dzięki atakowi dał Akademikom ostatni punkt. Partię uderzeniem ze skrzydła zakończył Bartosz Janeczek. Niespodziewanie drużyna BBTS-u Bielsko-Białej objęła prowadzenie 1:0.

Drugiego seta gospodarze rozpoczęli równie dobrze jak poprzednią partię - od prowadzenia 6:4. W ataku znacznie skuteczniej grał Kwolek oraz Filip. Na połowie rywala grę prowadzili głównie Łukasz Koziura oraz Wojciech Siek. Stan 10:5 dla Politechniki dały punktowe zagrywki Andrzeja Wrony i błąd (atak po antence) Bartosza Grzechnika. Siatkarze stołecznej drużyny byli wyraźnie podminowani końcowym rezultatem pierwszego seta i grali jak z nut (12:6). Chwilę później atakiem popisał się Michał Filip. Niecałą minutę później zapunktował blokiem (14:7). Oczywiście, że taki wynik bardziej zniechęca jak porywa do gry, ale po stronie bielszczan wyraźnie było widać chęć walki. Chęć, ale szansy na dogonienie wyniku nie dali im gospodarze (17:11). Od tego stanu drużynie troszkę energii dodał Milos Vemić. Serbski przyjmujący skończył kilka uderzeń, ale przewaga gospodarzy nadal była pokaźna (19:16). Dwudziesty punkt Politechnice sprezentował Michał Filip. Zbicia młodego rozgrywającego Jana Firleja oraz ekwilibrastyczne ataki Bartosza Kwolka tylko pogrążyły drużynę przyjezdną (24:20). Ostatnie ''oczko'' dla gości zdobył Janeczek, ale Inżynierowie nie pozwolili sobie na zmarnowanie przewagi i doprowadzili do wyrównania w całym meczu. 

Wydawało się, że sety jak i mecze to głównie rywalizacja atakujących. Nie do końca. Trzecią partię od gry na środku rozpoczęli Bartłomiej Grzeczchnik oraz Andrzej Wrona (7:7). ''Oczko'' ze skrzydła dopisał Kwolek (8:7). Błąd w zagrywce popełnił Grzechnik. Następnie do stanu 12:12 obie drużyny wymieniały się naprawdę wartymi uwagi, długimi akcjami. Na połowie BBTS-u punkty ze skrzydeł zdobywał Bartłomiej Lipiński, ale uderzeniami odpowiadał nie tylko Michał Filip ale również mistrz Europy - Bartosz Kwolek (15:13). Trzypunktową przewagę gościom dał as serwisowy Bartosza Grzechnika i błąd w zagrywce Kwolka. Nie do końca skutecznie grał wspinający się na szczyt kariery, zastępca mistrza świata Pawła Zagumnego - Jan Firlej (17:15). Mimo to, że trener Bednaruk po czasie dokonał zmiany na pozycji Paweł Mikołajczak/Michał Filip akademicy nie zniwelowali strat (19:17). Odpowiedzialność za grę skrzydłami wziął na barki Bartosz Janeczek (21:18). W końcowej fazie seta dwupunktowe bloki zapisał Mikołajczak, ale goście po ataku Pawła Gryca objęli prowadzenie w całym spotkaniu 2:1.

Prowadzenie 5:1 Politechnice dały błędy skrzydłowych BBTS-u. Słabość bielszczan nie trwała zbyt długo bowiem na skrzydle przebudził się Bartosz Janeczek który doprowadził do remisu (6:6). ''Gafę'' w zagrywce zapisał Gryc. Następnie ataki Pawła Mikołajczaka i Bartosza Kwolka dały miejscowym dwa punkty więcej (14:12). Większość uważała, że ten moment był dla AZS-u przełomowy. Jednak nie. Przyjezdnym wyraźnie pomogła gra Milosa Vemicia i Wojciecha Sieka (17:17). Następnie asem popisał się Paweł Halaba. Trzypunktowe prowadzenie gościom z Bielska-Białej dała gra na skrzydle Pawła Gryca (19:17). W finalnej fazie seta gospodarze lepiej grali w ataku, ale bielszczanie doskonale bronili i dzięki temu kończyli akcje na swoją korzyść. Do prawdziwych emocji sympatyków Akademików doprowadziły zagrania Pawła Halaby oraz perfekcyjna gra w obronie libero - Macieja Olenderka (23:23). Następnie atak Mikołajczaka został zablokowany przez Dmitra Storoshylova. Po tym zagraniu goście mieli piłkę setową. Przed ostatnią dla przyjezdnych akcją o czas poprosił trener Bednaruk, ale punkt bezpośrednio z zagrywki dopisał Wojciech Siek i to siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała wyjechali ze stolicy z trzema zasłużonumi punktami. 

ONICO AZS Politechnika Warszawska - BBTS Bielsko-Biała 1:2 (23:25, 25:20, 21:25, 23:25)
MVP: Bartłomiej Lipiński. 

ONICO AZS Politechnika Warszawska: Jakub Kowalczyk, Maciej Olenderek (L), Przemysław Smoliński, Paweł Zagumny, Paweł Halaba (5), Jędrzej Gruszczyński, Andrzej Wrona (15), Gulliaume Samica (3), Waldemar Świrydowicz (8), Jan Firlej (3), Bartosz Kwolek (18), Paweł Mikołajczak (6), Łukasz Łapszyński, Michał Filip (9).

BBTS Bielsko-Biała: Mariusz Gaca, Bartłomiej Grzechnik (3), Dmitry Storoshylov (7), Wojciech Siek (6), Krzysztof Modzelewski, Paweł Gryc (4), Przemysław Czauderna (L), Bartosz Janeczek (16), Krzysztof Bieńkowski, Łukasz Koziura (L), Milos Vemić, Adam Bartos (5), Bartłomiej Lipiński (17), Kamil Kwasowski.

Anna Frankowska.

0 komentarze :

Prześlij komentarz