czwartek, 15 grudnia 2016

W derbach Śląska lepsze Jastrzębie

Beniaminek nie sprawił niespodzianki, mimo, że podopieczni Piotra Gruszki starali się jak mogli. Pomarańczowi oddali przeciwnikom tylko jednego seta i tym samym zdobyli u siebie trzy punkty.

(fot: plusliga.pl)

Po rewelacyjnym początku sezonu jastrzębianie chcieli utrzymać wysoką formę i czwarte miejsce w tabeli. Katowicki zespół próbował wszelkimi sposobami przeszkodzić w tym planie.
W pierwsze starcia na boisku lepiej weszli gospodarze, którzy po tradycyjnie dobrej grze Salvadora Hidalgo Olivy wyszli na prowadzenie (5:4). Katowiczanie swoją zaciętością doprowadzili jednak do wyrównania, a zaraz potem wyszli na prowadzenie (10:11). Mark Lebedew poprosił o czas i wydawało się, że zawodnicy GKS-u znaleźli sposób na przeciwników, jednak radość nie trwała długo, bowiem ta przerwa podziałała motywująco na gospodarzy, którzy znowu zaczęli punktować. Oliva, mimo problemów z kolanem trzykrotnie zdobył punkt zagrywką. Siatkarze "gieksy" odpuścili, a pomarańczowi wpadli w rytm, który utrzymali do końca seta, wygrywając go wysoko do 15.

W kolejnej odsłonie zawodnicy Jastrzębskiego Węgla mieli lekką przewagę do połowy seta, jednak katowiczanie poprawili skuteczność w przyjęciu i ataku. Gdy po raz kolejny w ataku został zatrzymany Butryn, trener GKS-u, Piotr Gruszka wprowadził na boisko Belga Gerta Van Walle, który dobrze odnalazł się w grze. Goście zbliżyli się do różnicy zaledwie jednego punktu (21:20) i zrobiło się nerwowo. Lebedew poprosił o przerwę, po której Grzegorz Kosok zdobył punkt ze środka. Wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, ale po obronionym przez zawodników z Katowic setballu, przyszła pora na objęcie prowadzenia (24:25). Pomyłka Touzinsky'ego w ataku kosztowała pomarańczowych utratę seta.

Wygrana drugiego seta najwidoczniej przyniosła gościom presję, z którą nie potrafili sobie poradzić. Popełniali wiele błędów, dzięki którym jastrzębianie nie musieli się zbytnio wysilać, aby spokojnie prowadzić. Siatkarze z Jastrzębia stopniowo powiększali swoją przewagę. Katowicki zespół spróbował jeszcze zaatakować i udało mu się chwilowo zmniejszyć przewagę (18:15), ale nie na wiele się to zdało. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 24:19.

Ostatnia partia nie przyniosła wiele nowości. Jastrzębianie skutecznie punktowali blokiem, a drużyna Piotra Gruszki wydawała się pogodzona z losem. Goście nie znaleźli już sposobu na zmianę swojej sytuacji i cały mecz zakończył się wygraną gospodarzy za 3 punkty.


MVP: Patryk Strzeżek

Jastrzębski Węgiel – GKS Katowice 3:1 (25:15, 24:26, 25:19, 25:16)

Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Kosok, Kampa, Boruch, Touzinsky, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Bachmatiuk, Gil, De Rocco, Ernastowicz

GKS Katowice: Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Sobański, Stańczak (libero) oraz Van Walle, Mariański (libero), Pietraszko, Fijałek, Błoński



Wojciech Jachym








0 komentarze :

Prześlij komentarz