niedziela, 23 kwietnia 2017

PlusLiga: Jastrzębski Węgiel z brązowym medalem

Nie byli w tej parze faworytami, ale jednak dali radę - siatkarze Jastrzębskiego Węgla pokonali w Rzeszowie drużynę Asseco Resovii i zdobyli brązowy medal PlusLigi. 


Można było wyczuć już od początku spotkania jak zdenerwowani są siatkarze obu drużyn. Popełniali wszystkie możliwe błędy - od zagrywki posłanej w siatkę, przez błędy bloku, aż po autowe ataki. Po ataku Olivy, Jastrzębie wyszło na prowadzenie 6:3. Chwilę później, kubański przyjmujący ustrzelił serwisem Ivovicia.  Przy stanie 11:7 dla gości, trener Kowal poprosił o przerwę. Nieporozumienia w ekipie gospodarzy cały czas trwały, wyraźnie widać było, że nie radzi sobie Tichacek. W końcu Resovia znalazła odpowiedni rytm i podgoniła wynik. Po bloku na Muzaju, Jastrzębie prowadziło już tylko 15:13. Od tego momentu gra zrobiła się dużo bardziej wyrównana. Ivović i Oliva atakowali z charakterystyczną dla siebie mocą, wymieniając ciosy. Po autowym ataku tego drugiego, rzeszowianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Końcówka tej odsłony to walka punkt za punkt, którą zakończył asem serwisowym Marko Ivović
Pierwsze akcje drugiego seta kończyły się w większości w pierwszym uderzeniu. W gazie cały czas był Ivović. Po bloku Rossarda na Schwarzu, Resovia prowadziła 6:3. Rywale nie pozwolili na powiększenie tej przewagi, ale nie mogli jej także zniwelować. Po zamieszaniu z udziałem Lukasa Kampy, którego błąd dostrzegli sędziowie, na zagrywkę wszedł Strzeżek, który podgonił wynik. Przy stanie 17:13 dla Resovii, trener gości poprosił o czas. Gdy to nic nie dało, po stronie Jastrzębia pojawili się Gil i DeReocco. Rozpędzeni rzeszowianie nie zamierzali zwalniać. Jeaschke ustrzelił zagrywką Olivę, zwiększając przewagę swojego zespołu do siedmiu punktów. Odsłonę numer dwa zakończył Thibault Rossard
W przeciwieństwie do drugiej partii, początek trzeciego seta to kilka przedłużonych akcji, pełnych wybloków i obron. W takiej grze lepiej odnaleźli się jastrzębianie. Po potężnym ataku Muzaja, goście prowadzili siedmioma punktami. Kowal nie ruszał swojej drużyny, skład, który rozpoczynał seta, także go kończył, mimo problemów. Tichacek zdecydowanie więcej grał ze swoimi środkowymi i dzięki temu, gospodarze dogonili rywali do stanu 17:19. Z kolei gra jastrzębian trochę się uprościła. Kampa zaczął polegać na swoich asach - Olivie i Muzaju. Końcówka należała do atakującego Jastrzębia, który nie tylko punktował atakiem, ale także świetnie bronił. 
Tym razem, żadna z drużyn nie mogła wyjść na kilkupunktowe prowadzenia. Gra toczyła się zacięcie, punkt za punkt. Wynik oscylował koło remisu. Dobra seria gospodarzy zaczęła się przy zagrywce Jeaschkiego. Zapowiadało się, że rzeszowianie dzięki temu pograją i odskoczą na kilka punktów, ale wszystko bardzo szybko wyjaśnił Oliva atakiem z lewego skrzydła. Do rzeszowskiej ofensywy włączył się Rossard, dzięki któremu Asseco prowadziło 16:13. Z drugiej strony odpowiedział Schwartz, blokując francuskiego atakującego i na tablicy wyników znów był remis. Wszystko to przy zagrywce Kampy. Dobra seria gości trwała i Jastrzębie utrzymywało dwupunktowe prowadzenie.... zniwelowane przez rzeszowian w ostatniej możliwej chwili. Obronili dwie piłki setowe przy zagrywce Ivovica. Ale kolejną już wykorzystali, dzięki genialnym serwisom Schwartza, który zagwarantował swojej drużynie brązowy medal PlusLigi. 
Tie-break był tylko formalnością. Obie drużyny wyszły na parkiet, wiedząc, że o nic już nie walczą. Po Jastrzębskim widać było luz i swobodę ruchu. Siatkarzom Resovii zachowywali się, jakby ktoś odciął im prąd. Zmiana stron nastąpiła przy dwupunktowej przewadze gości. Tempo tego seta znacznie odbiegało od reszty. Zablokowany atak Rossarda zakończył cały mecz.

Asseco Resovia Rzeszów  Jastrzębski Węgiel
(26:24, 25:17, 21:25, 26:28,  )

Rzeszów: Nowakowski, Jeaschke, Tichacek, Ivović, Rossard, Możdżonek, Karakuła oraz Schoeps, Perrin, Dryja, Schmitt, Lemański
Jastrzębski: Kampa, Oliva, Muzaj, Kossok, Boruch, Schwartz, Popiwczak oraz Sobala, Gil, DeRocco, Bachmatiuk, Ernastowicz, Strzeżek

Anna Bartłomiejczyk

0 komentarze :

Prześlij komentarz